W przeciwieństwie do letniej zmiany czasu, tę zimową wielbię... ponadczasowo :) To cenna cnota móc się wyspać, a zawsze pod koniec marca mam wrażenie, że jestem okradany. W związku z tym dziś do jazdy przystąpiłem pozytywnie naładowany, choć odczuwałem lekki pogodowy niepokój - bo czy zapowiadany na przedpołudnie deszcz też wie o powyższym i poczeka? Ot, zagadka. Pozwalam sobie ją rozwiązać i uprzedzić - o dziwo poczekał.
Było zimno (7 stopni w najgorętszym momencie) i dość wietrznie, co oznaczało, że nie zamierzałem się rozpędzać, bo szkoda nerwów - i tak chłodek by mnie przystopował. Duło z północnego wschodu, czyli inaczej niż ostatnio (wyjątkowo mnie to ucieszyło), wybrałem więc sobie za trasę tę w postaci pietruszki, względnie marchewki, o taką. Z Dębca skierowałem się Wartostradę, stamtąd Bałtycką do skrętu na Janikowo i Kobylnicę, wciąż pięknie wyglądającym traktem... ...dotarłem do Wierzonki i Karłowic, a po nawrotce zaliczyłem jeszcze Mielno, Kliny, Kicin i Koziegłowy, żeby ponownie pojawić się na Wartostradzie i spokojnie dokręcić do domu. Na wspomnianym - najlepszym z najlepszych - kawałku drogi wzdłuż rzeki chwilę pogadałem sobie z kolarzem na przełaju, którego dogoniłem. Pięknego żółtego Treka na pełnym karbonie (coś w tym stylu, może nawet to ten model), jak się dowiedziałem, udało się dostać w promocyjnej cenie... 17 tysięcy złotych. Ale że to zimówka, to nie ma co przesadzać z kosztami :)
No i jeszcze dwa obrazki z trasy. Pod mostem koło Bramy Poznania jak zwykle muralowo ciekawie. Ślimak i oko już były, nowością jest kruk. A kawałek dalej, na Śródce, powstała niedawno nowa atrakcja o kryptonimie "Zielona symfonia". W miejscu, gdzie "od zawsze" był syf i menelstwo, oczyszczono teren i zainstalowano takie coś: Niby przy opadach deszczu system rur ma powodować, iż ściana będzie grała. Co prawda nikt tego jeszcze nie słyszał, ale podobno ma tak być :) Ja na szczęście nie miałem okazji się przekonać - jednak wartością nadrzędną było dla mnie dojechanie o suchej stopie. Natomiast nie omieszkam wybrać się tu kiedyś nierowerowo podczas jakieś ulewy i zweryfikować temat. Oraz pochylić się nad smutnym losem sąsiadów :)
A najfajniejsze info z popołudnia? Barca - Real 5:1 !!! :)
Państwowy to nie miejski - miejski jest za coś osobiście odpowiedzialny, a na pewno mniej partyjny, więc o wiele łatwej można go zwolnić za niekompetencję :) Choć faktycznie, słowo "urzędnik" źle zinterpretowałem.
Przecież pisałem o urzędniku, no to chyba nie prywatna firma. ;p Wojsko Polskie, Dowództwo Dywizji, jeśli coś Ci to mówi (coś jakby urząd wojewódzki albo kuria biskupia ;) ). Taki tam urząd...
Jeśli to było w prywatnej firmie, całkiem możliwe. Ale monitoring miejski to dość prężnie działająca instytucja, szczególnie w tak istotnych miejscach. Życia nie znasz? :)
Życia nie znasz? Bardzo często te monitoringi to pic na wodę. Mi kiedyś spod oka kamery zarąbali licznik z Krossa, a odpowiedzialny za monitoring urzędnik powiedział, że musi czekać na serwis, bo on nie wie, jak się cofa nagrania (!!!). Po 2 tygodniach (!) serwis przyjechał i powiedział, że zapis się kasuje po 24h...
Jakbyś bywał dłużej niż na chwilę, to byś zobaczył sporo patologii. Jak zresztą w całym kraju. Ale spokojnie, mamy czasy monitoringu, o instalację jestem spokojny :)
Ania - oko było i ślimak był od dawna, tylko oko dominowało :) Co do symfonii to ja jestem ciekaw, czy to w ogóle... zadziała :)
Grigor - a powiem Ci, że dziś nawet patrzyłem nieśmiało podczas wspinaczki do Wierzonki na teren tego folwarku, ale odstraszyło mnie od zatrzymania się słowo "zakaz" i "teren prywatny". Tak, chętnie bym go zwiedził, ale nie chcę skończyć z broną w plecach :) Śródka zaczęła odżywać głównie dzięki Cafe La Ruina, potem dzięki przeniesieniu mostu Jordana (pamiętam tę akcję, kosmos jakiś), następnie już się potoczyło dalej samo. Też wspominam, że kiedyś byłem zasmucony widokiem tego miejsca - ciekawego, ale odciętego od świata, pełnego meneli i patologii. Teraz rośnie nam perełka.
Mors - w Jeleniej ciężko o taką energię. Sam nie wiem, z czego to wynika - to zadanie dla socjologów. A pogoda - cóż, witam Cię w moich rejonach, zaręczam, że będzie jeszcze "ciekawiej" :)
A sama Śródka to coś niesamowitego - jak można zrobić porządek w burdelu! Przecież pamiętam nieodległe czasy, kiedy tamte strony omijałem szerokim łukiem, wszędzie tylko brud, obszczane mury, sypiący się tynk, patologia i.....no właśnie i co?
Ciekawe pomysły, nie powiem. W Jeleniej by się przydało trochę takiego świeżego podejścia. btw. dziś w Jeleniej deszcz nie padał... padał śnieg :D a temp. od +3 rano do +1 po południu - chlapa prawie zamarzała. :>
Widzę, że masz sentyment do trasy Kobylnica - Wierzonka :-) Co do mojej rodzinnej wsi Wierzonki, przez która zapewne "przepryskasz" migiem, to warto się zatrzymać i przez bramę zrobić zdjęcie naszej zabytkowej kuźni na terenie byłego pgr. Niestety reszta naszych zabytków gnije na terenie prywatnym i czeka je nieuchronna dewastacja, a to wielka szkoda, bo kiedyś nijaka niemiecka rodzina Von Treskov wybudowała tam wspaniały folwark. Jeśli chodzi o śródeckie murale, to rzeczywiście ten kruk musiał pojawić się niedawno, bo jak ostatnio tam przejeżdżałem to widniało oko i jakiś budda bodajże....
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"