Odbytowo
A co do minusów... Hmm, ile ma maksymalnie znaków treść wpisu na BS? :) No ale dobra, katował nie będę i skupię się jedynie na: korkach, remontach, objazdach, śmieciarkach, światłach, debilnych kierowcach... Na razie starczy - standardowy kursik po mieście w pigułce. A czekał mnie on z powodu północno-zachodnich podmuchów.
No właśnie, wiatr. Wiał nawet mocniej niż wczoraj, co było dość ciężkie, ale jednak wykonalne. Hurra :/ Jako że wybrałem dziś do jazdy szosę, to momentami na otwartych przestrzeniach mogłem być pomylony z nisko latającą zmutowaną jaskółką, tak mną miotało. A zapewne i kwiliłem podobnie jak ona :) A podczas powrotu, gdy liczyłem na pomoc wietrzyska, nie było dane mi jej zaznać dłużej niż przez chwilę, bo dominowały boczne kuksańce, tak zwane zboczki. Tym samym wyjazd uznaję za odbyty (skojarzenie z pewną częścią ciała zamierzone) i nic więcej.
A na koniec łyżka dziegciu wobec rowerowej rzeczywistości. Tak jak ostatnio mile zaskakiwał mnie fakt oczyszczania DDR-ki przy Koszalińskiej, tak dziś napotkałem taki oto widok:


Przy Niestachowskiej zresztą nie było wiele lepiej... Nie wiem czy to efekt wczorajszych nawałnic, czy po prostu wybory, wybory i po wyborach, fakt jest faktem - ślisko było jak cholera, a ja pomny wczorajszej gleby nie zamierzałem fundować sobie powtórki z rozrywki, więc chwilę po zrobieniu tych fotek zjechałem na jezdnię. I o dziwo nie usłyszałem żadnego klaksonu - prawdziwe święto :)
TUTAJ Relive.








