Wszystko, co dobre, szybko się kończy, więc i fajnej pogody nastał kres. Dziś było nie tylko znów gorąco (błeeee), słonecznie (błeeee), ale przede wszystkim ponownie wietrznie (błeeeeeeee), i to jak najbardziej standardowo - gdy jechałem na południe, to walczyłem z wiatrem, gdy skręciłem na zachód, to walczyłem z wiatrem, a gdy zawróciłem na północ, to oczywiście walczyłem z wiatrem. Co lepsze, flagi pokazywały na tym ostatnim odcinku, że mi pomaga, gdy tymczasem co chwilę dawał w pysk. Więc nie tylko media, z największym akcentem na jedno, kłamią, ale również siły natury. Zła zmiana poszerza swe kręgi :)
Wykonałem "kondominium" w wersji: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Stęszew - Łódź - Dymaczewo - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. Korki i ludzka tępota zmiażdżyły mnie jak zwykle w Luboniu (przerabiałem dwukrotnie), w Mosinie udało mi się je sprytnie ominąć bokiem. Na światła wszędzie i zawsze czerwone patentu już nie miałem.
Świat zaczyna już powoli, na szczęście bardzo powoli, łysieć. Koło Stęszewa miałem okazję zapoznać się z bliska z programem CzłowiekToGnój+, bo wyprzedzały mnie dwa transporty śmierci (i śmierdzi) pod rząd: najpierw ze świniami jadącymi na rzeź, a potem drobiem, podążającym z grubsza w tym samym celu. Zawsze mnie dołują takie obrazki. Homo sapiens jest zaskakująco pomysłowy i ekonomiczny, gdy na tapecie ma masowe pozbawianie gatunków, także swojego, życia.
Komentarze (21)
Uuuu... ale cienka riposta :) Napisałbym, że taka prawicowa, jednak się powstrzymam :)
Lapec - ja jestem generalnie przeciw jedzeniu mięsa, bo człowiek spokojnie bez niego może się obyć, ale też rozumiem, że większa część ludzkości sobie tego nie wyobraża. A takie transporty za bardzo przypominają mi te do Oświęcimia, choć oczywiście nie chcę porównywać jednego z drugim, bo to trochę inny "klimat"...
Trasa 80 - odwiedzam, ale dość rzadko, bo czasu mi ledwo starcza na ogarnianie swojego bloga :) No i raczej nie komentuję, bo nie mam póki co Kota wśród znajomych - nie mieliśmy okazji się poznać.
Huann - ale one raczej ludzi nie jedzą. W przeciwieństwie do niektórych ludzi :)
Jako że za bajtla wszystkie wakacje spędzałem na wsi, to jestem przyzwyczajony do widoku zabijania zwierząt na potrzeby kiełbasiano-kotletowe, nie przeszkadza mi to. Nienawidzę za to takich obrazków jak ten ;/ Zabić na miejscu, a nie jeszcze męczyć transportem i to w takich warunkach ;/ Co do temperatury to fakt błeeee, o 5 stopni za mało jest ;))
Mors - a czy ktoś z "moich czytelników" ma swój zakład mięsny lub jest rzeźnikiem? Bo to im cisnąłem :) Dzieci generalnie nie lubię (choć znam kilka wyjątków), a temat aborcji jest w Polsce jeszcze jako tako regulowany prawnie, więc inni niech się przejmują :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"