Chmuroskłon
Przepychanka z Dębca przez Głogowską, Kaponierę, Sołacz i Piątkowo do Suchego Lasu to koszmar, jak zwykle zresztą. Ale za to trochę odżyłem, gdy wydostałem się do już normalnie przejezdnych okolic Jelonka i Złotnik. Wiało koszmarnie, ale zostało mi to zrekompensowane widokiem genialnie formujących się nad łbem chmur, które raz to tworzyły swoją masą armię baranków, raz smoków, raz bezkształtnych cosiów, niestety coraz bardziej szaroburych, które finalnie zafundowały mi mały prysznic pod koniec jazdy.

Doprowadziły mnie one tu:

...gdzie najczęściej się spóźniam i pojawiam się albo kilka dni za wcześnie, albo za późno :) Dziś znów nie trafiłem, bo niedziela.
Dokręciłem do Rokietnicy, stamtąd klasyczną drogą od Kiekrza do... Kiekrza, czyli dzielnicy Poznania, olewając oczywiście w tym pierwszym tamtejszą absurdalną DDR-kę (widać ją na Relive. Powstała rok czy dwa temu, a sołtysi z lat 90. patrzyliby i teraz z zazdrością). a do domu docierając przez Słupską, Ogrody, Bułgarską i Górczyn. Oj, zmieszało mnie ponownie wiatrzysko z błotem, zmieszało...
Może mi ktoś wytłumaczyć co robią na tej asfaltowej, wygodnej ścieżce pieszo-rowerowej przy Obornickiej samochody? Przecież znak umieszczony po prawej stronie wskazuje, że właśnie nią ona jest, a nie jakąś pospolitą drogą, natomiast to po prawej to prawdopodobnie chodnik. Ale że jestem pokojowo nastawiony, to nie dałem nawet ostro po dzwonku, choć głównie dlatego, że takowego nie posiadam przy szosie :)









