Po przejściach
Wspólne elementy z wczorajszym wyjazdem? Niemal wszystkie: temperatura względnie (o dziwo) sympatyczna, praktycznie połowa jazda to miejskie męczarnie, lekko zniwelowane Wartostradą, a poza tym to wmordewind, bocznowind, wszystko, tylko nie pomocowind. Przyzwyczajony już jestem, lata znoju i praktyki :)
Trasa (tu Relive): Dębiec – Hetmańska – Wartostrada – Śródka – Gdyńska – Koziegłowy – Kicin – Mielno – Wierzonka – wjazd na hopkę w Karłowicach i zjazd do Wierzonki – Kobylnica – Janikowo – Miłostowo – centrum – Dębiec.

Bez spiny, wolno, bez kopania się z koniem, nawet mechanicznym. Choć nie, może na jedno kopnięcie miałbym ochotę, gdy na gazetę, grubo przekraczając prędkość, wyprzedziło mnie BMW na blachach PKS (Kościan, oni są nawet gorsi niż PZ-ty), ale jak się okazało na najbliższych światłach, kierowcą był obiekt kobiecopodobny, więc odpuściłem :)
Gdy przejeżdżałem ulicą Główną, przypomniałem sobie, że ostatnio sklecono tam pierwsze w Poznaniu przejście dla (jedno)komórkowców i postanowiłem sprawdzić, czy działa. Działa – ładnie się świeci, gdy pieszy zapatrzony w komórkę, czyli najczęściej w ziemię, doń dodreptuje, do tego przed zebrą zamontowano kocie oczy. Szkoda, że w dzień nie da się tego ująć zdjęciem, ale można mi uwierzyć – te paski naprawdę zmieniają kolor po wykryciu ludzia. Magia, panie, magia :)









