Kolejny "wolny" dzień, czyli - jak zwykle - dopiero (jest godzina dziewiętnasta) usiadłem na tyłku. Skąd człowiekowi bierze się tyle rzeczy do zrobienia - nie mam pojęcia, ale to jakiś fenomen. Zapowiedziane wcześniej odwiedziny u Teściowej to tylko element tego łańcucha :)
Ale rower był, a jakże. Koło dziesiątej rano, pod zagrożeniem deszczem (finalnie nie spadł), wciąż niezmiennie walcząc z mocnym wiatrem - lato 2018 w pełni :) Wykonałem "kondominium" od strony: Poznań - Luboń - Szreniawa - Stęszew - Łódź - Dymaczewo - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. W sumie ta wersja wygląda bardziej jak jakiś woreczek, może nawet żółciowy. A propos żółci - jechałem dziś w barwach czerwono-białych, nie odwrotnie. Żeby nikt nie myślał :) Nie wiem, czym w przeszłości naraziła się Bogu / bogom / Potworowi Spaghetti / nikomu (niepotrzebne skreślić) Mosina i jej okolice, ale coś jest na rzeczy. Jak nie oko cyklonu ptasiej grypy z roku poprzedniego, to atak zgnilca amerykańskiego. I to wbrew pozorom nie kolejna szpila w polską reprezentację :) Teraz te emocje: zapisał mi się cały wpis, czy zostałem wylogowany? Trzy, dwa, jeden... :)
EDIT: zapisał się :)
Komentarze (6)
Polandball? To jakaś nowa nazwa dla antysportu? :)
BUS - o proszę. Czyli w takim razie i w Poznaniu pewnie zgnilec :)
Bitels - nawet nie śmiem przeczyć, bo jak wiesz raz nawiedziłem kórnicką imprezę jako kibic i bardzo mi się podobała tamtejsza atmosfera :)
Mors - pewnie tak, a już na pewno się nie dziwię, że jako wyborca PiS (lub którejś przystawki) masz skojarzenia niczym władze PRL :) A co do lata to 100% zgody - niech znika i się już nie pojawia :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"