No to tak - był całkiem długi wpis, ale mnie wylogowało bez ostrzeżenia i się zmył :/ To, co wymknęło mi się wtedy z ust nie jest do cytowania, ale że za chwilę Polacy grają mecz o wszystko, to pewnie będzie kompatybilne z głosami dokoła :) W meczu o honor sobie nie pofolguję, bo będę na niego zerkał akurat w pracy.
To w takim razie krótko i już na szybko: wolny dzionek, więc bez stresu deszczem. Udało się znaleźć dwugodzinną lukę między ulewami na wypad crossem, niestety od silnego wiatru już nie uciekłem i 80% wmordewindu miałem w pakiecie.
Trasa dzisiejsza (tu Relive): przez całe miasto, z Dębca przez Górczyn, Jeżyce, Golęcin, Strzeszynek do Kiekrza, tam skręt na Rogierówko i Sady, kawałek ddr-kowym koszmarem w Lusowie, a powrót przez Zakrzewo, Skórzewo i Plewiska do domu. Był też dłuższy moment terenu koło Strzeszynka.
Foty z dziś poniżej, miały opisy, ale skoro BS zachował się jak świnia, to ja ogłaszam focha i tylko pierwszą nazwę jak w tytule: guzikiem do rowerowej pętelki :)
Komentarze (13)
No ta(tni)k - to jedyny pewny sposób. Chyba że komputer się zawiesi :)
Zasada jest jedna - im więcej napiszesz i im więcej masz pomysłów, tym szansa na wylogowanie większa :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"