Uffff, można w końcu oddychać. Tylko ostrożnie, bo przy dzisiejszych podmuchach każde szersze otwarcie gęby mogło się skończyć tragicznie, na przykład połknięciem przelatującego słupa, dachu lub egzemplarza trzody chlewnej :) Jednak fakt jest faktem: sama temperatura powietrza była nad wyraz komfortowa (szesnaście stopni), tylko że odczuwalna o wiele niższa, za co oczywiście szczere podziękowania dla szanownego wiaterka. Walka z nim była zdecydowanie nierówna, a że już dawno odpuściłem sobie konfrontację z wiatrakami, skupiłem się po prostu na przetrwaniu.
Znów wykonałem "kondominium", ale w stronę odwrotną niż wczoraj: z Poznania przez Luboń, Komorniki, Szreniawę, Stęszew, Łódź, Dymaczewo, Mosinę, Puszczykowo, Łęczyce i Luboń do Poznania. Prócz tego, że największa zabawą było utrzymanie pionu, niewiele miałem atrakcji, chyba że za taką uznać klakson sponsorowany przez jakąś pezeciarę w Stęszewie podczas wyprzedzania. O co jej chodziło - chciałem się dowiedzieć, ale niestety nie dogoniłem. A szkoda.
Na niebie odbywała się wojna chmur z przebłyskami. Nie powiem, momentami malowniczo było, choć pod koniec miałem wrażenie, że czeka mnie kurs kajakiem. O dziwo wróciłem jednak o suchej stopie. Wczoraj wiało w Poznaniu najmocniej w całej Polsce, jeśli nie liczyć Śnieżki. Dla pewnego lubuskiego eksperta-teoretyka od wielkopolskich wiatrów info tutaj :)
Komentarze (21)
Polska na świecie jest jak Polska na mundialu. Smutna, zakompleksiona i nastawiona na faulowanie.
PiS i Kościół jak najbardziej są dla Cb "wiatrakami" - w tym sensie, że próbujesz je zwalczać ale nie masz na to najmniejszych szans, jak i ta walka co do zasady nie ma najmniejszego sensu. :))
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"