Nie brałem prozacu, nie wciągnąłem kwasa, nie sztachnąłem się marychą - informuję od razu na wstępie :) Ale znów, siebie nie poznając, przyznaję: były dziś rewelacyjne warunki do jazdy - niezbyt gorąco, bez opadów, a co najważniejsze - w końcu w umiarkowanym, a nie silnym wiatrem. Pewnie gdyby nie przepychanie się przez Luboń, Mosinę i Plewiska, to wpadłaby jakaś sympatyczna średnia, a tak... było po prostu przyzwoicie.
Trasa to "kondominium", podobnie jak wczoraj, ale w drugą stronę i lekko poszerzone o objazd zakorkowanych Komornik: Poznań - Luboń - Puszczykowo - Mosina - Dymaczewo - Łódź - Stęszew - Szreniawa - Rosnowo - Plewiska - Poznań. Bez przygód, prócz oczywiście standardowo szeroko otwartych ze zdziwieniem oczu w temacie tego, jak bezmyślni potrafią być kierowcy,
Sympatycznie było! A w ranach bonusu - dziadyga z Łęczycy. Lekko się już wyletnił, kurteczka przy 20+ to jw jego przypadku niczym strój kąpielowy, do tego znacznie przyspieszył w "sezonie" - momentami pędził w granicach 15 km/h. A może i szybciej! :)
Komentarze (11)
Hehe :)
Pewnie gdyby nie pewne przykre okoliczności, byłyby pewnie cenne również jako zestaw prezydencki.
Co do zmiany reklamówek Biedry to właśnie sobie przypomniałem - było na OLXach fenomenalne ogłoszenie, cytuję z pamięci: "mam do sprzedania zapas nieużywanych reklamówek z Biedronki, stary wzór. Idealnie komponują się w zestawieniu z Passatem w dieslu i z sandałami ze skarpetami."
To piosenka zacnego Scotta* Walkera** (*co za rowerowe imię! **co za piesze nazwisko!!), którego zapobiegliwe mamrotania i ochocze przyśpiewki nie raz sprawiały, że nie było mi za dobrze, a jeno w sam raz ;) Link do piosenki z albumu (o Dziadu jest od 1:20 do 1:27 i dalej też) : https://www.youtube.com/watch?v=TXilIFvAVgI
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"