Niby wróciłem już z gór, a momentami czułem się dziś niemal jakbym wcale z nich nie wyjeżdżał - niby płasko, a jakoś tak ciężko. Drogi wiaterku, jak ja się za Tobą (nie) stęskniłem, gnoju jeden :)
Za to fajnie było znów wsiąść na szosę, bo co prawda po dzisiejszym wyniku tego nie widać, ale jednak co szybsza jazda, to... szybsza jazda. Cieszy, raduje, motywuje, oczywiście dopóki podmuchy nie zaczynają nie cieszyć, nie radować i nie demotywować. Czyli rzadko :)
Pętelkę wykręciłem zachodnią, spotykając pojedyncze drzewa jedynie raz na jakiś czas, a głównie polując, czy jak tam fachowo nazwać kręcenie po polach - z Dębca wybrałem się do Plewisk, następnie serwisówkami do Zakrzewa, Sierosławia, Więckowic, Fiałkowa, Dopiewa, Palędzia, Gołusek i znów przez Plewiska dotarłem do Poznania. Jako że nie za bardzo jest o czym pisać, mam okazję nadrobić zaległości i podsumować miesiąc maj - wyszło lekko ponad 1720 km wykonane głównie szosą, ale i crossem, ze średnią 29,3 km/h. Dupy nie rwie, ale wg Endomondo dołożyłem do tego jeszcze ponad 55 km rejestrowanych spacerów z psem. A przy okazji - niezastąpiony WILQ ;)
Komentarze (8)
BUS - no tak, ale w końcu po to są góry, żeby z nich wracać i doceniać, gdy znów się w nich człowiek pojawi. Bo wierz mi, że widziane codziennie przez X lat się nudzą :)
Lapec - tam zawsze wieje, rzadko kiedy w plecy :) Pewnie dobrze kojarzysz, to serwisówka przy S11, prowadząca do Skórzewa :)
JPbike - nie dopadł, już wiatr o to zadbał :) Poza tym mam łatwiej, bo dość często przerabiam te powroty, uodporniony jestem :) No bo w końcu ze mnie z pochodzenia jeleniogórzanin, a z wyboru poznaniak :)
No to jestem w małym szoku bo Ciebie chyba nie dopadł tzw "syndrom powrotu Wielkopolanina (nie wiem czy nim jesteś) z gór" - w skrócie: każdy podjazd u nas jest strasznie płaski :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"