Kapella - Karpacz tour :)
Nadszedł czas na pożegnanie się z górami. Cóż, życie. Na ostatni kursik podczas tego wyjazdu nie miałem pomysłu, więc ruszyłem po prostu przed siebie, zerkając najpierw na flagi, które jak sądziłem pomogą mi w wyborze. Bo wiatr ma moc decyzyjną. Stanęło na tym, że... wciąż nic nie wiedziałem.
Gdy tak wciąż nie wiedząc włączałem się do ruchu, sporego jak na Jelonkę, bo to w końcu poniedziałkowy poranek, przypomniałem sobie, że chciałbym ponapawać się na koniec widokami, a czy jest ku temu lepsze miejsce niż okolice Łysej Góry? Odpowiedź brzmi: owszem, ale tam mam najbliżej :) Gdy przedarłem się z centrum do okolic Zabobrza, ze zdziwieniem spostrzegłem, że w miejscu, które "od zawsze" nazywane było potocznie "Rondo" od nazwy społemowskiego (chyba) sklepu tam się mieszczącego, powstało... rondo. Brawo :)
W Dziwiszowie zacząłem się wspinać. I wspinać. I wspinać :) Te 11% to fajna rzecz. jednak humor mi się popsuł, gdy zobaczyłem, że drogowcy zabrali się za remont, akurat teraz, kiedy ja się pojawiłem. W rezultacie na każdym zakręcie i serpentynie pojawiła się paskudna tarka, która podczas jazdy w górę nie za bardzo mi przeszkadzała, ale już podczas zjazdu wnerwiała koszmarnie, nie dając szansy na rozpędzenie. A że do tego jeszcze na szczycie okazało się, iż widoczność jest słabiuuuutka, wyszła lekka kiszka. Ślepa :)







Gdy już zjechałem znów do Jeleniej, za główną atrakcję mając mijanie slalomem drogowców, wymyśliłem sobie, że skoro byłem na północy, to warto teraz być na południu. Tym samym dotarłem do granic Karpacza, zaliczając po drodze opłotkami Mysłakowice i centralnie Ścięgny, a wracając najkrótszą i najprostszą drogą. Co ciekawe - byłem wściekły na to, że wiatr według łopoczących flag miał mi pomagać "do", a walił mocno w ryj, a jednak w drodze powrotnej pomógł, mimo że niby przeszkadzał. Ciekawostka.



Aha, jeszcze chciałbym złożyć hołd najlepszemu polskiemu zespołowi :) Ta IV Liga w końcu kiedyś się skończy awansem co najmniej do III :) Co prawda pewnie w 2053, na stulecie klubu, ale warto czekać :)

Podsumowując wolne: te ponad 200 kilosów rowerem po górkach oraz kilkadziesiąt piechotą (brawa dla Kropy!) ucieszyły mnie wielce. Szkoda, że w "moim wieku" nie da się już być na emeryturze, którą dostaje się za wykręcone w życiu kilometry na dwóch kółkach - nie musiałbym tak sobie tego dawkować :)
A dzisiejszy Relive:
tutaj.
Komentarze (9)
Lapec - remonty się wtedy rozpoczyna, a na święta rozkopane zostawia :) Na wyjazdy do rodziców mam mało czasu, ale wezmę pod uwagę :) ps. jak można nie lubić oscypków???? Skandal! :)
Dariusz - też mi się bardzo "spodobał" :) Przynajmniej nie było szans, że wylecę z trasy z powodu zbyt dużej prędkości :)
JPbike - pewnie tak :) Od bachora tam kręciłem, co prawda sporo się pozmieniało, ale większość moja. Plus oczywiście teren, choć teraz się boję za bardzo weń zagłębiać, bo rower przeżywa czwartą młodość, a ta już skrzypi :)
Trollking 21:15 środa, 6 czerwca 2018
Faktycznie, ładnie tam jest wśród gór, zresztą i ja lubię tam wpadać z rowerem :)
Zjeździłeś już wszystkie tamtejsze asfalty w promieniu 50 km? :)
JPbike 20:39 środa, 6 czerwca 2018
Piękny frez asfaltu :)
lipciu71 19:56 środa, 6 czerwca 2018
Ja jadłem, i jakoś nie przepadam. Zresztą oscypkiem z poprzedniego wpisu również bym pogardził znając świat heh.
Widoczki więcej niż konkretne, przewyższenia pewno też niesamowite patrząc że jeździsz po płaskostopiu poznańskim :-D Malutka dygresja: odwiedzaj częściej rodziców i pisz bo ładnie tam macie i chętnie popacze ;-)
Ps: nie wiem czego się tam czepiasz, wszak wiadomo że najlepsze remonty robi się w wakacje, święta, weekendy i późną jesienią ... XD
Lapec 04:47 środa, 6 czerwca 2018
Taaaa, taaaa.... tyle mogę powiedzieć :) W życiu nie jadłem.
Trollking 17:48 wtorek, 5 czerwca 2018
Lubię tatar ;D
huann 07:02 wtorek, 5 czerwca 2018
Ania - miło to czytać :) No i... zapraszam Was do zorganizowania wycieczki w te rejony, jakby co służę pomocą co i jak :)
Huann - jak z nóżką to raczej ślimak :) A co do legendy to, hehe, podobno mam częściowo tatarskie korzenie, więc coś jest na rzeczy :)
Trollking 21:38 poniedziałek, 4 czerwca 2018
Trasa w kształcie węża z nóżką :)
Acha, wspomnę jeszcze może o tym, że miejscowa legenda głosi, że na tutejszej Łysej Górze zbierały się w czambuł potępione hordy dzikich Tatarek! A zaczęło się od jednej, o której wspomniał onegdaj kol. Trollking, wzdychając na asfalt pod Dziwiszowem "Ech, Ta tarka!"
huann 21:05 poniedziałek, 4 czerwca 2018
Jak tam pięknie! Takie zdjęcia to istna przyjemność dla oczu. Świetny wyjazd, kolejne kilometry wykręcone w super klimacie :)
anka88 20:43 poniedziałek, 4 czerwca 2018
Trollking
Poznań
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"
| Dystans całkowity | 241342.10 km |
| Dystans w terenie
| 4.00 km (0.00%) |
| Czas w ruchu
|
365d 21h 16m |
| Suma w górę |
788209 m |
| Prędkość średnia: | 27.48 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny