Z wiatrem jest jak z tytułowym łowcą dziewic - nigdy nie oddaje tego, co odebrał. O taka głęboka myśl a la Paulo Coelho lub Małgorzata Rozenek przyszła mi na myśl podczas dzisiejszej walki z tym gnojem, który miażdżył i miażdżył, a gdy już zawróciłem (nie nawróciłem, nie mylić) pomagać nie chciał praktycznie w ogóle. No dobra, może kilka razy dmuchnął mi w plecy, ale niech te plusy nie przysłaniają nam minusów :)
Trasa była zachodnia, typowo międzyśniadaniowa: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Dąbrowa - Sierosław - Więckowice - Fiałkowo - Dopiewo - Palędzie - Dąbrówka - serwisówki - Plewiska - Poznań. W skrócie: rzeź. W pewnym momencie, gdy wiatr szarpał mi szprychami jak chciał, a ja z wiaduktów, z których normalnie bez pedałowania rozpędzam się do wartości 50+, dziś ledwo dobijałem do 25 km/h, po prostu stwierdziłem, że luzuję, odpuszczam, zmieniam blat i przestaję się irytować. I tak już było do końca.
Terenów zielonych miałem po drodze łącznie może z pięć kilometrów, m.in. ten przed Sierosławiem. Poza tym - pustynia. Jest jeden plus: to chyba ostatni taki dzień, od jutra spokojniej i cieplej. Czyli: czas do pracy :/ Świąt mi nie szkoda, wolnego owszem. A w ogóle to znów miałem niewątpliwą przyjemność obejrzenia pod rząd kilku wydań "Dziennika Telewizyjnego" czy jak się tam nazywa to coś nadawane o 19:30 w Telewizji Partyjnej, i jestem jak zwykle pod wrażeniem (byłby pewnie tak Gomułka, jak i Goebbels). Polecam szczególnie tę analizę z soboty - sam nie wiedziałem, że podwyżki cen przed świętami to... dobra wiadomość :)
Komentarze (7)
Lapec - a tego jest więcej! Codziennie o 19.30 kabaret na żywo, PRL wrócił :)
Popełniłem obejrzenie materiału - uszy, oczy i portfel bolą prawie tak samo jak po zobaczeniu wykresów z nagrodami danymi przez poprzedni rząd i obecny żont xD
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"