Spokojnie, nie mam zamiaru wpisywać dystansów ze stacjonarnego - ja nie z tych, choć w sumie pewnie gdybym robił to w poprzednim roku to spokojnie mógłbym odnotować u siebie w podsumowaniu rocznym ze dwadzieścia tysiaków. Jednak trzeba mieć w życiu jakieś zasady, żeby nie było kwasów :)
Nie zmienia to faktu, że był (jest) to specyficzny rowerowy dzionek. Rano bowiem przywitał mnie deszcz, a w pewnym momencie nawet pojawił się opad śniegu. Aż (podkreślam: aż) tak z głową nie mam, żeby ruszać w tego typu warunkach, więc chcąc nie chcąc usiadłem do chomika, załączyłem serial "Templariusze", pooglądałem sobie sympatyczne akcje typu wbijanie drewnianego krzyża w otwór gębowy w celu przebicia czaszki, wypiłem kawę, potem spojrzałem za okno, a tam... przejaśnienia. Lekkie bo lekkie, ale zawsze.
Długo myśleć nie musiałem - było między dziesiątą a jedenastą, w samo południe miałem pojawić się w robocie, więc dodanie jednego do drugiego dało prosty rachunek - trzydzieści :) Tyle bowiem ma standardowy glut, a że do pracy mam w linii prostej kilometrów pięć, to... wszystko się zgadzało. Musiałem tylko na szybko obmyślić trasę, jednak w końcu stwierdziłem, że na to już czasu nie mam, ruszam crossem, a kombinował będę na bieżąco. Tym samym wyszło takie cuś: Dębiec - Plewiska - Komorniki - Wiry - Luboń - Dębiec - Centrum. Jak zwykle odcinek po mieście był najkrótszy, a zajął czasowo prawie tyle samo ile reszta :) Finalnie więc wyszło dziś nie pięćdziesiąt, a ponad sześćdziesiąt kilometrów, tyle że połowa z nich gorszego sortu, takich, którymi można wycierać swe mordy zdradzieckie :) Natomiast odkrycie serialu uznaję za plus dodatni.
PS. Dodałem dystans praca-dom.
Komentarze (18)
A co do opozycji sejmowej to jesteśmy zgodni - banda mentalnych impotentów.
Jest pewnie z tego stenogram ... . Nigdy nie byłem stronnikiem prezesa i pewnie długo nie będę. Ale wiesz co mnie najbardziej przeraża , impotencja intelektualna opozycji. Jak facet taki jak K. Mógł ich zaszafować .
"Ktoś"... czyli kto krzyknął? Ja tego nie zauważyłem, więc poproszę o oświecenie w tym temacie. A reakcja Kaczyńskiego nie była na to, a na słowa Budki.
A co do wyroków to nie miejsce tu na to i nie ten temat, na żywo chętnie.
"Dopóki był świętej pamięci Lech Kaczyński, pan nie odważył się podnieść ręki na wymiar sprawiedliwości, bo na szczęście był ktoś, kto rozumiał, na czym polega trójpodział władzy. Tym aktem prawnym, tym zestawem ustaw państwo próbujecie zdusić polską demokrację".
Inwektywa pod adresem brata taka, że hoho :) Oglądałem to "żywo", pamiętam jak było i pamiętam ten obłęd w oczach.
Dla ścisłości. Słowa prezesa padły w konkretnym kontekście ! Myślę że każdy kto ma jaja na inwektywy pod adresem swoich bliskich zareagowałby podobnie. Ja chyba poszedłbym znacznie dalej. I na słowach bym nie skończył ... !
Nagroda finansowa będzie, szkopuł ino taki że potrzeba do niej dwójki lub więcej dzieciaków, tak przynajmniej słyszałem ;) Co do temperatury to ja od czasu do czasu lubię smażing :)
Zauważyłem, że im później się kliknie od zakończenia treningu w Endo czy innej Stravie, tym szybciej filmik powstaje. Poproszę o Nobla za to odkrycie :)
Masz na myśli filmik z Relive? Już od jakiegoś czasu używam tej nakładki na aplikację - polecam, fajna sprawa. Jedyny minus to duuuuuuużo cierpliwości potrzebnej na pojawienie się wyniku od momentu kliknięcia :)
Huann - oj tak. Ale o dziwo to nie serial o polskim szkolnictwie! :)
Lapec - ja jakbym miał wybierać to wolę -5 niż +35. A ideałem byłoby 15-20 stopni przez cały rok, a deszcze jakby już być musiały to tylko w godzinach nocnych. O! :)
Taki to urok naszego klimatu :) Teraz szukamy przejaśnień a za trzy - cztery miesiące będziemy szukać zachmurzeń, choć mi tam +35 bardziej odpowiada niż -5*C ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"