Z powodu częściowo wolnego dnia mogłem wyruszyć dziś trochę później niż zazwyczaj (między dziesiątą a jedenastą), dzięki czemu trafiły mi się prawdziwe upały - na starcie minus sześć, a gdy byłem już pod domem te dwie godziny z hakiem później, nawet aż minus trzy! Istne szaleństwo w porównaniu z ostatnimi dniami :)
W związku z tym zdecydowałem się osiodłać Trek(s)a, bo już od jakiegoś czasu żałośnie patrzył na mnie zza dwóch pozostałych rowerów. I dobrze zrobiłem, bo drogi były jak najbardziej przejezdne, szkoda tylko, że na DDR-kach (nie wszystkich na szczęście, zresztą te, które się dało, olewałem) wciąż zalegają tony soli z piaskiem. Za to zdecydowanie lepiej walczyło mi się na nim z wiatrem i mimo wszystko zimnem, które dopadły mnie razem na otwartych przestrzeniach. A wcześniej zaliczyłem inny koszmar, czyli kręcenie kilkunastu kilometrów przez miasto, zanim opuściłem jego granice. Sumarycznie wyszło powoli, lecz jak na temperaturę i porę roku ujdzie.
Natomiast dystans nieco ponad normę, co w sumie wyszło już podczas jazdy, Ruszyłem bowiem standardowo, jak to ostatnio na wschód, z lekką północną inklinacją. Czyli: Dębiec, Rataje, wzdłuż Malty, Antoninek, Swarzędz, Paczkowo. I właśnie tam postanowiłem pojechać dalej do Kostrzyna, gdyż przypomniałem sobie o pewnym miejscu znajdującym się zaraz za jego granicami, czyli schronisku dla zwierząt w Skałowie. Powoli bowiem (bardzo powoli, temat dojrzewa) zabieramy się za wybór jakiegoś psa do adopcji i chciałem zrobić pierwsze podchody w temacie. Wszystko fajnie, ale zapomniałem sprawdzić, czy w sobotę jest otwarte. Oczywiście okazało się, że nie jest :) Ale i tak udało mi się zastać bardzo miłego dyrektora i jedną panią, z którym na szybko ustaliłem, że w tygodniu spokojnie można umówić się na spotkanie z psim behawiorystą i dobrać psa "pod siebie". Lub bardziej siebie pod psa :) Na razie pozostaje przegląd online, natomiast sama placówka na żywo - jak na tak mało optymistyczne miejsce - prezentuje się naprawdę godnie, niemal wzorcowo. Coś czuję, że jeszcze tu się pojawię/-imy. Powrót nastąpił przez Siekierki, Gowarzewo, Tulce, Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Starołęcką i do domu. Czyli tak. Wiatr się uwziął i pomagać nie chciał, ale to przecież żadna nowość.
Będąc w Kostrzynie przypomniałem sobie, że są wciąż dokoła Poznania miasteczka z trzeciego rowerowego świata. Aż nawet na sekundę zjechałem na jedną smieszkę, żeby uwiecznić swój ulubiony znak, który jak na moje powinien być stawiany już przy granicach kraju. Byłby spokój :)
Komentarze (8)
To też jest analizowane przez nas wnikliwie. Z samym wychodzeniem nie ma problemu w "gorsze" dni, przerabiam to od dziecka, jestem zahartowany. Wiadomo, że często to ostatnia rzecz, o jakiej się marzy, ale mus to mus. Gorzej z wyjazdami, bo nie za bardzo mielibyśmy go gdzie zostawiać - teściowa ma kota, ale takiego, któremu odwala, więc ten kierunek opieki odpada. No nic, na razie głośno myślę :)
Z psem jest mega obowiązków i trzeba poświęcać mu dożo uwagi....czasem gorzej niż z dzieckiem. Bo ... jesteś np chory 39st za oknem deszcz a pies chce na dwór ...i co wtedy ? No i wakacje ... Ja miałam przez całe dzieciństwo i wczesną młodość psy. To są kochane stworzenia, ale na aktualną chwilę i na mój styl życia wolę koty....
Piotras - mi nie chodzi o to, czy przebija, czy nie przebija i w czym. Pies jako gatunek pochodzi od wilka, który jaki był i jest, wiadomo. W procesie dostosowywania go do ludzkich potrzeb (głównie polowania) powstały odrębne rasy (charty, jamniki, "zabawki" typu york itp.), które może i ładnie wyglądają, ale cierpią na przeróżne wady, które zaistniały w skutek sztucznego ich kreowania (choćby rasy agresywne czy np. mopsy). Kundel nie jest w niczym gorszy od rasowca, a czasem wręcz przewyższa go sprytem i inteligencją :) Nie przeczę, w ludzkim mniemaniu wygląd jest ważny, ale nie jest to też powód do skreślania czworonoga tylko z tego powodu. Sam osobiście uwielbiam od dziecka jamniki (miałem w życiu dwa), ale jakby były one w łaty i miały spiczaste uszy na krótkich nogach - cóż, taka uroda. Natomiast my generalnie szukamy psa wybitnie spokojnego, bo mojej Żonie zostało z dzieciństwa pechowe doświadczenie i chcemy do tematu podejść bez obaw. A na koniec - rasowy czy nie, ważne, że kocha :)
Bitels - co do DDR-ek... to jak zwykle :) A kot jest jakąś opcją, też miałem w swoim życiu, ale to może na przyszłość. Wbrew pozorom można mieć i jedno, i drugie.
Lapec - tak jak napisałem: raczej przybłęda, póki są schroniska, to trzeba pomóc je opróżnić :) A najlepiej wspomagać instytucje, które walczą o obowiązkową kastrację wiejskich burków.
Również wole koty bo mniej roboty (joł, joł) no ale jak kto lubi ;)
Co do wyboru hodowla - schron to jak kto woli, nie neguje żadnej opcji. Jak ktoś chce lepszy, silniejszy model to pewno hodowla ale jak ktoś szuka ino kumpla do towarzystwa to lepiej przygarnąć przybłędę :) Jak się zdecydujecie to nic ino żonę na ramę i jazda :D
Widzę, że jesteś w swoim żywiole i bardzo "chwalisz" nasze DDRki :) Ja polecam koty. nie trzeba ich wyprowadzać o świcie, a i dłuższy wyjazd rowerowy to nie problem, bo spokojnie można koteły zostawić same w domu.
Na razie, tak jak napisałem, temat w powijakach, bo szukamy najlepiej niedużego, spokojnego i dość młodego. Jedno jest pewne: tylko ze schroniska lub jakiegoś przytuliska, pewnie kundelka, bo za dużo ich tam się męczy, żeby dawać jakiemuś cwaniakowi zarobić na hodowli. Rasizmowi mówię nie :)
Na pieska nie namawiam (bo namawianie to nic dobrego w takim przypadku), ale jak najbardziej polecam - zwłaszcza, jeśli to pies w potrzebie! Czyli: SUPER!!!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"