Wstępnie plany na dziś były ciut (ale nie aż tak bardzo) ambitniejsze, jednak analiza prognoz pogody sprawiła, że stanęło na marnej, pięciodychowej codzienności. I zdecydowanie nie żałuję, bo to, co robił dziś ze mną wiatr o średnich porywach na poziomie 30 km/h w połączeniu z mrozem, pozostawię jako niedopowiedzenie. Choć pewnie łatwo się domyśleć, że wystarczyłoby kilka słów uznanie oficjalnie za niecenzuralne, żeby dosadnie podsumować temat :)
Grunt, że przejechałem (crossem, bo rano prószyło). Z grubsza polegało to na tym, że przez jakieś dwie trzecie dystansu próbowałem opierać się podmuchom, które uważały, iż powinienem kierować się dokładnie w przeciwnym kierunku (i miały ku temu zdecydowanie mocne argumenty), a przez resztę odczułem faktycznie, co oznacza solidny powiew w plecy. Jednak żeby nie było za różowo, to zaproponowano mi do oceny również kuksańce z boku, jak na moje zupełnie niepotrzebnie :)
Całość trasy wykonałem na północny wschód, najpierw przez zaczerwieniony świetlnie Poznań, potem do Kobylnicy, gdzie skręciłem w kierunku Wierzonki, Dębogóry, zawróciłem na wysokości granicy Puszczy ZIelonka i powróciłem przez Mielno, Kicin, Koziegłowy do miasta. No i tu się na chwilę zatrzymamy, gdyż postanowiłem sprawdzić, jak wygląda nowy (ale taki nowy-nowy, nie ten nowy sprzed roku) odcinek Wartostrady po mojej stronie Warty. Generalnie jak zwykle na pierwszy rzut oka miodzio: Ale jak wiadomo, w tym kraju jeśli coś wydaje się fajne, to... się wydaje :) Tak bowiem wygląda dojazd do powyższego kawałka od strony Drogi Dębińskiej, czyli najdogodniejszy dla osób kręcących z Dębca: Jakoś szosą tego nie widzę. Alternatywą są... schody. Ale to nie koniec. Wartostrada wije się ładnie wzdłuż rzeki, mijamy MDK i pojawiamy się pod mostem Jadwigi, A tu... Jakby co wklejam zoom żółtej tablicy dla niedowidzących :) No i teraz pytanie: cieszyć się czy płakać, że formalnie otwarto coś, co częściowo jest nieprzejezdne? Jak na moje mimo wszystko dobrze, że jest to, co jest, pod jednym warunkiem, że istnieje toto jako rzecz fakultatywna, nie obowiązkowa, oraz drugim: niech ktoś choć wyczyści ten syf: Do tego raczej nie potrzeba miliona pozwoleń...
Podsumowując: Wartostrada w tej części jest nieprzejezdna szosą. Chyba że ktoś jest miłośnikiem wymiany dętek czy centrowania kół. Ja do nich nie należę, więc póki co wykonałem dziewiczy rejs i na razie grzeszyć więcej nie zamierzam :)
Jest takie poznańskie (wielkopolskie) powiedzenie . Robi się tak , by potem można powiedzieć: "Jest się na co wypiąć" !
W wolnym przekładzie : Robi się tak by na koniec się tego nie wstydzić. Myślałem że prezio jako poznaniak jeszcze pamięta o tym . Ale to już chyba nie moja eka .
Taki sam, jak prezydent kraju... czyli śmiech na sali :) Nigdy głowa - czy główka - nie zadowoli wszystkich. W sumie szkoda.
A co do Wartostrady i niskiego położenia. Nie odrobiłeś zadania. Po tej stronie jest ona położona na wysokości parku im. Mazowieckiego, chyba nigdy nie zalanego. Zalewana jest i będzie część po prawej stronie rzeki.
Już kiedyś o tym pisaliśmy - nie wiem, co wg Ciebie lepsze: nic nie robić, czy robić coś, co cieszy przez 2/3 roku, a nie działa przez maksymalnie 1/3. Ja jestem jednak za drugą opcją.
Tomaszu ? Gdzieś to wyczytał ... ? O Grobelnych , Haffmanach itp. Na moim blogu na ten tema cisza ! :) Nie podejrzewasz chyba mnie o lekturę GW czy słuchanie TOK coś tam. Śmieszą mnie ichnie prowokacje w stylu "wafelkowych faszystów" czy pożal się boże socjologiczne tyrady na temat polskiego odbioru uchodźców stosując prowokację farbując się na murzyna. Ja nikogo nie wolę tylko krytykuję faceta ! Który rozpoczyna rowerową inwestycję , wsparty sztabem "fachowców" ... i zapomina załatwić jakiś papierek. To tak jakbyś zamówił danie w restauracji a kelner kłaniając się w pas kasuje rachunek chociaż zupa była zimna ! To jest dorosły facet i my jesteśmy dorośli i chcemy być traktowani poważnie. Tomaszu ja już trochę widziałem i możesz mi wierzyć lub nie. Ale Poznań od niepamiętnych uważany JEST za miasto pragmatyczne. Nawet porównuje się nas do szkotów. A to dlatego że jak się tu za coś zabiera to jest przemyślane i kasą się nie szasta. Nie robi się z igły wideł tylko problemy się rozwiązuje. Ten "Tunel" to porażka władz i tylko tyle ! Chociaż nadal mam wątpliwości co do wartostrady na tak niskim poziomie od lustra Warty. Widziałem takie przedsięwzięcia na Nysie czy Odrze ale na wałach. Ale może się nie znam ? :) No i na koniec. 7 miesięcy w podróżach służbowych. Swoisty pogląd na politykę państwa (np.Izrael) . Brak wyczucia (czy może olewka) gdzie trzeba być. Tomasz to prezydent Poznaniaków , WSZYSTKICH !!! a nie tylko tych którzy na niego głosowali !!!
Huann - faktycznie, na psacerku widać, że Polska wreszcie biała, zgodnie z życzeniem co niektórych :)
Michuss - w końcu na pewno. Pytanie ile to potrwa, bo jak na razie rzucono się na zrobienie głównego sznytu, o detalach zapominając. Ale jestem dobrej myśli, bo mi osobiście ten odcinek bardzo by się przydał :)
Jurek - spoko, jeśli dla Ciebie lepszy był Grobelny, który zrobił z Poznania miasto kostką silne... :) A może wolisz wojewodę Hoffmana, który ramię w ramię spaceruje sobie z naszymi naziolami w wersji light? Jaśkowiak swoje ma za uszami, można pochwalać lub nie zaangażowanie w politykę, ale przynajmniej jest w opcji, która nikomu nie szkodzi, a w tej chwili Poznań powoli zaczyna być postrzegany nie jako konserwatywne zadupie, a nowocześnie rozwijające się miasto. A co do kwestii rowerowych to nikt nie odbierze mu zasług, choć jest coraz częściej ostatnio krytykowany za przystopowanie z nimi, m.in. przez stowarzyszenia jak Rowerowy Poznań.
Niestety Michuss to jego , Jaśkowiaka dzieło ten "tunel". Ja bym chciał żyć w takim "raju" by tzw. "politycy" nie lansowali się i nie "wchodzili w dupę" żadnej z grup społecznych tylko dlatego by było o nich głośno i mogli powiedzieć przy okazji takich akcji że to ich inicjatywa. Pracowałem 12 lat jako "urzędnik" i wiesz mi że większość tzw. "Szefów" z nadania czy wyborów bez wsparcia "aparatu" nie potrafiłaby poprowadzić nawet kiosku z warzywami ! Ilość cudzysłowów w tekście sama pokazuje że to to raczej "teatr" a nie życie. Jest takie rosyjskie przysłowie "Tiszej jedziesz , dalsze budziesz" ale "liderzy" patrzą na historię prze palce i wolą lans. Nasz pupil lubi np.bardzo podróże i "różowych" braci ! :(
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"