A w sumie to minusy. Jeden dosłowny, czyli temperatura, drugi też jakby nie patrzeć pokrewny - wiatr, który wrócił już w pełni do swojej ulubionej czynności, czyli udupiania rowerzystów. Duł głównie ze wschodu, ale oczywiście z inklinacjami na zasadzie: ja na południe, on z południa, skręcam na północ, on wita mnie dokładnie stamtąd. Menda jedna, do tego zimna i upierdliwa!
A teraz plus - w końcu było na tyle sucho, że nie szkoda mi było wyciągnąć na dwór Trekozaura, dopiero drugi raz. To jak powolne odwijanie lizaka lub konsumpcja paczki chipsów po jednej sztuce :) Wciąż jestem na etapie dostrajania się z nową szosą, przyzwyczajam się do 105-tkowych manetek i powoli zaczynam je doceniać (choć nie ukrywam, że lubiłem "kciukowanie" ze starej Sory). Jest miodzio :) Szkoda tylko, że przez wiatr i wybór trasy (dom - Lasek Dębiński - Starołęka - Krzesiny - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Wiórek - Rogalinek - Mosina - Puszczykowo - Luboń - Poznań) nie za bardzo mogłem się rozwinąć, ale na to pewnie jeszcze przyjdzie czas. Warta na wysokości Rogalinka powoli już wraca do swojego koryta. Szkoda, nadzieja na Zalew Rogalinkowski prysła :) Aha, na wysokości Jaryszek zrównał się ze mną samochód, opuściła się szyba, z niej wychynęła się męska głowa, która najpierw zlustrowała dokładnie mój rower, by po chwili zapytać: "przepraszam, wie pan może gdzie tu jest siedziba Shimano?". Poinstruowałem, podziękowano mi potem jeszcze światłami. Widać, że swoi :)
Do POCZĄTKÓW marca??? Ja słyszałem, że czeka nas najzimniejszy marzec i te chłody, co przyjdą w weekend mają się utrzymać przez 2-3 tygodnie, tj. mają być całodobowe mrozy z apogeum około -10 po nocy... Nic to, marzec to już prawie jak wiosna. Byle do marca! ;)
Szosa niezwykle elegancka i dystyngowana. Super :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"