ŚliZGo
Co nie zmienia faktu, że lekko się zdziwiłem, gdy ruszyłem dziś starą szosą na swoje pięć dych. Niby nie było mrozu (zero stopni), ale na drogach zalegała cieniutka błyszcząca warstwa czegoś, co było mieszaniną parującego już lodu z jego przymarzniętymi pozostałościami. Szczególnie "ciekawie" było na wszelkiej maści DDR-kach (tu jak zwykle zresztą), mało uczęszczanych serwisówkach, wiaduktach, a już najbardziej na rondach - jedno z nich, przez Dąbrówką, pokonałem z prędkością tak na oko 0,001 km/h. I tak czując emocje :) Za to Luboń pod tym względem idealny, bo tamtejsze korki trwające 24h/dobę zrobiły swoje.
Gdybym wiedział, że będzie tak wesoło, to ruszyłbym crossem, ale zmylił mnie sympatyczny stan ulicy widzianej z okna. Choć generalnie aż takiej tragedii nie było, wystarczyło zachować trochę ostrożności, nie rozpędzać się i skupić na samej jeździe, a nie na tym, co zazwyczaj, typu pisanie smsów, wyszukiwanie najlepszych kawałków w odtwarzaczu muzycznym czy robienie zdjęć. W związku z tym dziś wpis jest na "sucho", jedyne co mogę zaproponować w razie ewentualnych wątpliwości czy wyjazd się odbył, to wynik szpiegowania przez pewną aplikację. Więc: just Relive in it :)
Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Gołuski - Dąbrówka - Palędzie - Gołuski - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Aha, coś w tym jest (wystarczy powiększyć i jechać od góry).
:)








