W końcu nadeszło jedyne święto, które obchodzę w całej okazałości, bez obiekcji, wątpliwości natury moralnej, egzystencjalnej oraz marketingowo-żałosnej: tłusty czwartek! :) Z tej okazji wszystkim zainteresowanym życzę owocnego pączkowania, radości w życiu prywatnym, pieniędzy oraz zdrowia (bo jak wiadomo, zgodnie z przesłaniem babć i cioć - jak ono jest, to jest wszystko. Pod warunkiem, że są również pączusie).
Co do rowerowania. Było dziś minimalnie cieplej niż wczoraj (minus trzy), ale drogi szkliły się po ósmej rano, więc dla komfortu psychicznego wybrałem jazdę crossem i nie żałowałem, tym bardziej, że północny wiatr skierował me koła w kierunku N, co oznaczało wielokrotnie opisywaną przyjemność pokonania całego miasta z południa na północ, a później z północny na południe.
Trasa: Dębiec - Rataje - Malta - Gdyńska - Koziegłowy - Mielno - Wierzonka - Dębogóra (nawrotka, bo się droga skończyła) - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Miłostowo - Malta - Dębiec. Prócz tego, że korki były jak zwykle koszmarne, oraz tego, że DDR-ki były jak zwykle koszmarne, jak również tego, że smog był jak zwykle koszmarny, jechało się spoko, choć powolutku, bo zimny (niezbyt mocny) wiaterek skutecznie zniechęcał do walki. A w okolicach Puszczy Zielonki i wielkopolskich pól było jak zwykle uroczo, choć dziś głównie biało. Generalnie cel wyjazdu był taki, żeby zrobić sobie miejsce na pączusie (z zaufanej, niesmalcowej piekarni). Misja wykonana. Jak co roku była nagroda :)
Komentarze (8)
Mors - tak, zamierzam obchodzić. Będę jadł dwa razy więcej :)
Ania - dziękuję :) Zdrówka to może w tym nie ma, ale ile smaku :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"