Życie jednak chłoszcze. Człowiek kupi sobie nowy rower, chce się nim nacieszyć, a tu od rana fundują mu niezbyt mocne, ale jednak opady deszczu ze śniegiem. Ten sam człowiek (tu zdradzę tajemnicę: chodzi o mnie. Wiem, to było praktycznie nie do odszyfrowania) obiecał sobie, że jak już nabędzie sobie w miarę porządną szosę, to będzie o nią dbał i unikał wyjazdów w syfie. Jako że zaczęło się przejaśniać, to postanowił wybrać archiwalnego już kolejnego wąskotorowca, czyli Vento. A tu "niespodzianka" - flak w przednim kole, którego to defektu z powodu małej ilości czasu, który został do wyjścia do pracy, nie miałby kiedy usunąć. Siłą rzeczy stanęło na crossie.
Dobra, męczy mnie to pisanie w trzeciej osobie :) W sumie to fajnie mieć trzy różne rowery (prawie) sprawne, w tym dwa po serwisach i jedną nówkę. Co prawda w teorii to wygląda lepiej niż w praktyce, ale jednak. A że nie miałem okazji jeszcze przetestować STR-a po naprawie na jedynym słusznym dystansie, nawet niespecjalnie cierpiałem z powodu tego wyboru, natomiast kilka co bardziej błotnistych fragmentów dzisiejszej trasy nawet upewniło mnie, że tak po prostu być miało. Choć były i momenty, gdy już przyschło i żałowałem braku wąskich oponek pod tyłkiem, choćby tu: Uwielbiam ten widoczek na skromne wzniesienia WPN-u :)
Trochę dziś pokombinowałem na żywca - wybrałem kierunek zachodni, gdzie aż by się prosiło o dopięcie kilku serwisówek, żeby nie kończyły się w szczerym polu, ale to widocznie zbyt skomplikowane dla ludków organizujących nam świat, więc na kilka nawrotek nie ma bata. Finalnie wyszło takie cuś (* cuś: Poznań - Luboń - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcie - Gołuski - Dąbrówka - Palędzie - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań). Rower sprawuje się bez zarzutów, co pomagało dziś w walce z wiatrem, który miał być słaby, ale oczywiście nie był :)
W nocy ma podobno wrócić zima w pełnej krasie, wraz z białym gów... puszkiem. Super :/
Komentarze (6)
JPbike - czyściutki to nie mój :) Ale w sumie ciekawostka - pewnie dlatego, że sklep, który aktualnie jest w Mosinie, pierwotnie miał innego właściciela i znajdował się na Opolskiej, potem Czechosłowackiej, i właśnie tam sprzedawali swego czasu STR-y. Jakbyś kiedyś miał okazję - cyknij fotę tego egzemplarza :)
Katana - jak to zima :/ Dziś mnie mimo wszystko zaskoczyła :)
Lapec - wszyscy miłośnicy dominującej bieli powinni mieć swoje getta, a reszcie dać spokój. Jeśli to zdanie kojarzy się też politycznie, to dobrze :) Górki jak na WLKP imponujące :)
JPbike - aż tak? O kurde :) W sumie... jakieś 200 km dalej i by się zgadzało. Rzut szprychą :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"