Spaceroworowerowo

Niedziela, 21 stycznia 2018 · Komentarze(7)
Nie wiem skąd pogoda ma dostęp do mojego grafiku, ale fakty są tak niezaprzeczalne, jak okrutne - mam w pracy jakąś pluskwę czy innego szczura, który informuje ją kiedy mam wolne. Potem pozostaje już tylko doprecyzować kilka detali i... Efekt mamy taki, jak dziś - w nocy i nad ranem przywitał mnie widok ulic pokrytych białym gów... puszkiem. Łapy mi opadły, ale mimo wszystko pozostawiłem w sobie troszkę nadziei. Jak się okazało - o dziwo nie płonnej.

Najpierw jednak po śniadaniu zaliczony został spacer po "moim" Lasku Dębińskim, który wielbię o każdej porze roku. Mam nadzieję, że gdy powstanie nowy odcinek Wartostrady wzdłuż Drogi Dębińskiej, to nikt nie wpadnie na pomysł pociągnięcia jej aż do jego granic, bo oznaczałoby to tłumy masakrujące to jeszcze w miarę półdzikie miejsce. Z tego co jednak wiem, budowa przewiduje jej zakończenie kawałek wcześniej i oby tak zostało. Tymczasem mogę cieszyć się wciąż względną ciszą i spokojem w odległości kilometra od domu.




No a wczesnym popołudniem temperatura podniosła się lekko powyżej zera, co oznaczało, że mogę rozpocząć żebry, zastosować oczy kota ze Shreka i takie tam w celu otrzymania zgody na rower od Żony, bo wspólne wolne weekendy to jakby nie patrzeć dość istotna wartość. Udało się - negocjacje już w czasie jazdy skończyły się nawet akceptacją pełnego dystansu, zamiast planowanego gluta.

Trasę wykonałem w tę i z powrotem, niestety z powodu północnego wiatru (niezbyt silnego) połowa to miejskie męczarnie, przy niedużym ruchu, ale z jak zwykle uwalającymi prędkość światłami. Czyli z Dębca przez Rataje, Śródkę, Miłostowo, Bogucin oraz Kobylnicę do Jerzykowa, gdzie nastąpiła nawrotka. A tak to wygląda na Relive.

Drogi dość przejezdne, biegaczy miliardy, rowerzystów mniej (ale byli, za co chwała im), a mi się zachciało pokręcić kółeczko nad Maltą (zimą, w przeciwieństwie do lata, da się to zrobić bez używania karabinu maszynowego). Początkowo, gdzieś do połowy długości jeziora, było sympatycznie. Potem... hm. Jakoś nie reflektowałem i zawróciłem :)

Komentarze (7)

Tyś... to znaczy tyż... to znaczy też... się zdziwiłem :) Dzięki!

Trollking 21:33 poniedziałek, 22 stycznia 2018

Oo, Tyś już zrobił tyś? Gratu!

huann 21:24 poniedziałek, 22 stycznia 2018

Nie zaprzeczam i... nie zaprzeczam :)

Trollking 20:39 poniedziałek, 22 stycznia 2018

Ja jednak preferuje piłe mechaniczną na kierownicy ale to tam kwestia gustu. A co do ponownie kwestii gustu to wyczuwam niezła miejscówkę piwną w tyn twym lasku ;-)

Lapec 19:37 poniedziałek, 22 stycznia 2018

Kamil - dzięki! Nawet nie zauważyłem, że to już tysiak. Tak to jest, gdy człowiek się rodzi humanistą :) Faktycznie, do rekordu już niewiele ;P

JPbike - hehe, widziałem to kiedyś :) Na moje ustawka, ale nawet jakby, to patent całkiem praktyczny na "Poznańska Malta: sezon maj-wrzesień" :)

Trollking 21:17 niedziela, 21 stycznia 2018

Karabin maszynowy? Lepszą opcją może będą fajerwerki ;)

JPbike 20:40 niedziela, 21 stycznia 2018

Gratuluję pierwszego tysiąca. Jeszcze tylko 17.5k km i zeszłoroczny rekord pobity ;)

kamilzeswaja 17:22 niedziela, 21 stycznia 2018
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa wygas

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]