Co zrobić, gdy ma się w linii prostej niecałe pięć kilometrów do pracy, odgórnie trzeba się pojawić w niej wcześniej niż zazwyczaj (i teraz tak już będzie częściej, bo "nowy rok, nowy ja, korpo to samo, ale z nowymi zasadami") i jeszcze chce się pokręcić? To przecież proste i intuicyjne - wstać skoro świt, zrobić pięć dych po okolicznych wiochach, a pod sam koniec dać sobie spory zapas czasu na przebicie się przez miasto, gdzie korek korka korkiem pogania. Dało się zrobić, choć ile razy mi to jeszcze wyjdzie - to zagadka, na którą wiążąco odpowiedzieć nie będą w stanie najstarsi górale. Nawet ci z Jeleniej Góry :)
Wiało koszmarnie - czym pewnie nikogo nie zaskoczę. Zapobiegliwie znów jechałem dziś crossem, czyli byłem o jakieś dwadzieścia kilo cięższy, więc powiewy znosiłem godnie i na klatę, a i tak kilka razy spychało mnie z drogi, szczególnie na wiaduktach, których zaliczyłem dziś kilka. Trasa (Poznań Dębiec - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Głuchowo - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie, gdzie szlaban zamknął mi się przed pyskiem, więc nawrotka - Dąbrówka - Skórzewo - Poznań Junikowo - Grunwald - centrum) na Relive wygląda dziwnie, bo nie jest domknięta, co zakłóca mój estetyczny spokój :)
Nasze poznańskie siti, czyli centrum biznesu i seksu, w pełnej, jeszcze świątecznej krasie: EDIT: Wieczorem doszło jeszcze wspomniane pięć kilometrów na odcinku praca - dom.
Komentarze (7)
Jurek - fajna historia :) Kolejka od Cugowskiego to jest coś :) No i szacun dla niego za brak sklerozy :)
Byłem kiedyś na koncercie Budki Suflera w starym browarze.Na krzywy ryj. To ta część na wprost z blaszanym dachem. Czekając potem na muzyków przenieśliśmy się pod hotel Poznań. To może ze sto metrów w prawo, bardziej do tyły (na fotce nie widać) Kapela podjechała za chwilę pod hotel takim przedłużanym amerykańskim autem. "Wylali" się ze środka. A K Cugowski oczywiście z odsłoniętym owłośionym torsem w kożuch do kolan !!! Niczym Elvis ! :) Dostaliśmy autografy a potem B.S. postawiła nam kolejkę ! Dziesięć lat temu spotkałem Cugowskiego na rynku w Krakowie. Pozdrowiłem go , przybiłem piątkę i przypomniałem zdarzenie. Odpowiedział : I ty to pamiętasz ? To były czasy , 35 lat temu !!! :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"