Robocizna

Czwartek, 4 stycznia 2018 · Komentarze(7)
Co zrobić, gdy ma się w linii prostej niecałe pięć kilometrów do pracy, odgórnie trzeba się pojawić w niej wcześniej niż zazwyczaj (i teraz tak już będzie częściej, bo "nowy rok, nowy ja, korpo to samo, ale z nowymi zasadami") i jeszcze chce się pokręcić? To przecież proste i intuicyjne - wstać skoro świt, zrobić pięć dych po okolicznych wiochach, a pod sam koniec dać sobie spory zapas czasu na przebicie się przez miasto, gdzie korek korka korkiem pogania. Dało się zrobić, choć ile razy mi to jeszcze wyjdzie - to zagadka, na którą wiążąco odpowiedzieć nie będą w stanie najstarsi górale. Nawet ci z Jeleniej Góry :)

Wiało koszmarnie - czym pewnie nikogo nie zaskoczę. Zapobiegliwie znów jechałem dziś crossem, czyli byłem o jakieś dwadzieścia kilo cięższy, więc powiewy znosiłem godnie i na klatę, a i tak kilka razy spychało mnie z drogi, szczególnie na wiaduktach, których zaliczyłem dziś kilka. Trasa (Poznań Dębiec - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Chomęcice - Głuchowo - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie, gdzie szlaban zamknął mi się przed pyskiem, więc nawrotka - Dąbrówka - Skórzewo - Poznań Junikowo - Grunwald - centrum) na Relive wygląda dziwnie, bo nie jest domknięta, co zakłóca mój estetyczny spokój :)

Nasze poznańskie siti, czyli centrum biznesu i seksu, w pełnej, jeszcze świątecznej krasie:

EDIT: Wieczorem doszło jeszcze wspomniane pięć kilometrów na odcinku praca - dom.

Komentarze (7)

Jurek - fajna historia :) Kolejka od Cugowskiego to jest coś :) No i szacun dla niego za brak sklerozy :)

Huann - zdecydowanie NIE :)

Trollking 19:18 piątek, 5 stycznia 2018

A z browarem nie jest jak z winem?

huann 18:54 piątek, 5 stycznia 2018

Byłem kiedyś na koncercie Budki Suflera w starym browarze.Na krzywy ryj. To ta część na wprost z blaszanym dachem. Czekając potem na muzyków przenieśliśmy się pod hotel Poznań. To może ze sto metrów w prawo, bardziej do tyły (na fotce nie widać)
Kapela podjechała za chwilę pod hotel takim przedłużanym amerykańskim autem.
"Wylali" się ze środka. A K Cugowski oczywiście z odsłoniętym owłośionym torsem w kożuch do kolan !!! Niczym Elvis ! :) Dostaliśmy autografy a potem B.S. postawiła nam kolejkę !
Dziesięć lat temu spotkałem Cugowskiego na rynku w Krakowie. Pozdrowiłem go , przybiłem piątkę i przypomniałem zdarzenie.
Odpowiedział : I ty to pamiętasz ? To były czasy , 35 lat temu !!! :)

Jurek57 17:59 piątek, 5 stycznia 2018

W sumie to poniekąd tak. Szkoda tylko, że stary ten browar.

Trollking 14:54 piątek, 5 stycznia 2018

To się już nie dziwię skąd te motywacje do jazdy mimo wiatru - otóż jechałeś na Browar, to stąd!

huann 21:32 czwartek, 4 stycznia 2018

Aaaaaby tak :) A w sumie to jego nowe, jak na moje brzydsze, skrzydło.

Trollking 20:42 czwartek, 4 stycznia 2018

Czy to aby Stary Browar? :>

huann 19:05 czwartek, 4 stycznia 2018
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa lisze

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]