Wieś-ennie :)
Wiało z południa, ani mocno, ani słabo, ale wiatr jak zwykle podczas powrotu tak bardzo mi chciał pomagać, że mu nie wyszło i przeszkadzał :) Trasę wykonałem, z racji ciągłej radości z otwarcia mosińskiego tunelu pod torami, w tę i z powrotem: z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Żabinko, Żabno do Sulejewo, gdzie nastąpiła nawrotka. Zresztą ten ostatni odcinek bardzo lubię za jego hopkowatość.

Ścieżką w Łęczycy da się ostatnio nawet jechać w miarę bezpiecznie - częściowo o dziwo została oczyszczona, a tam, gdzie nie została liście są już tak zbite z błockiem, że przy zachowaniu podstawowej ostrożności gleba nie grozi. Gorzej z kierowcami na drogach - tu nic się nie zmienia, dziś na przykład przyuważyłem mistrza wyprzedzania, który w Puszczykowie wykonał ów manewr: a) na przejściu dla pieszych, b) później kontynuując przez podwójną ciągłą, c) zahaczając o fragment powierzchni wyłączonej z ruchu, d) pędząc na złamanie karku. Pytanie czyjego, bo akurat jeśli chciał siebie wyeliminować to w sumie nawet dobrze dla ludzkości, niestety taki troglo ryzykuje głównie życiem innych.
A w Sulejewie usłyszałem znajome odgłosy. Zatrzymałem się nawet, sądząc, że to może jakieś wyjazdowe posiedzenie rządu, ale nie - poziom IQ był zdecydowanie za wysoki, a dupowłastwa (jest w ogóle takie słowo?) za niski :)









