O.K.Raj :)

Wtorek, 17 października 2017 · Komentarze(15)
Kategoria Góry
Druga część zaległego urlopu skierowała nas w góry (Sudety, czyli moje!) - destynacja (jak to mawiają korpohipsteroczubki, których normalny język kole) mniej zaskakująca niż morze sprzed tygodnia :)

Rano (czyli w wynegocjowanym czasie na rower) zacząłem się zastanawiać, gdzie by tu się wybrać. Nagle mnie olśniło - przecież rekomenduję każdemu wjazd na Okraj, a sam byłem tam ostatnio... eee... sto lat temu? Nie, może ciut wcześniej, w każdym razie już po ataku Niemiec na Czechy, który odbył się przez tę przełęcz :) Jak pomyślałem, tak zrobiłem i w okolicach dziewiątej ruszyłem na podbój najwyższego w Polsce przejścia granicznego, który już na szczęście funkcjonuje jedynie pro forma. Muszę tu niestety dodać swą nieśmiałą obawę - póki co...

Sądzę, że spora część bajsktatowiczów wie, z czym się je ta smakowita potrawa, więc nie będę się rozpisywał. Od Jeleniej Góry przez Mysłakowice i Kostrzycę prawie płaską drogą dotarłem do Kowar, które ominąłem obwodnicą, ukazującą wszelkie "walory" tej miejscowości. Największy jest jeszcze przed nią - kiedyś się w końcu zawali i przestanie psuć widok na góry :)

Tu zaczyna się kilkunastokilometrowa orka pod górę, najpierw dość łagodna, za to bardzo otwarta na podmuchy wiatru (którego dziś prawie nie było), potem już w terenie zalesionym, ale bardziej wymagająca od kręcącego.



Natomiast ostatni odcinek to poezja. Dla miłośników lekkiego (bardzo lekkiego) dance macabre :)


No i w końcu szczyt. Dwie granice - północna i południowa, ogarnięte w przeciągu tygodnia. Mały Blitzkrieg, do tego na dwóch różnych czołgach :)




Jak widać atrakcji za wiele na szczycie nie było (moglem jedynie posłuchać jak po czesku brzmi trauma zwana w Polsce wuefem), szybko więc zawróciłem i o o dziwo zjazd poszedł mi nieco szybciej :) Choć jedno zauważyłem - dobra zmiana nie ogarnęła jeszcze remontu nawierzchni na finałowym odcinku i chyba nigdy nie ogarnie. Może i lepiej? :)

Powrót swoimi śladami, z małym wyjątkiem - zaliczyłem jeszcze objazd przez Łomnicę, bo tamtejszy pałac zawsze podobał mi się w barwach jesieni. Nie zawiodłem się.

Byłem ciekaw jak Relive przedstawia górskie wycieczki - przyzwoicie. A na samym końcu mapka z wjazdu, która pokazuje łagodność trasy :)

Przepięknie się zrobiło w górach, a ja wyjątkowo trafiłem z terminem przyjazdu. Podejrzane to jakieś :) Po popołudniu zrobiliśmy jeszcze jedenastokilometrowy spacer, wpis dodaję na styku dni, więc wybaczcie, ale zaległości na BS nadrobię jutro (wersja optymistyczna).

Komentarze (15)

A. No to już bardziej :)

Trollking 18:53 niedziela, 22 października 2017

W sensie ze Wzgorza Karpnickie, ale na mojej mapie zaznaczyli to jako caly RPK :p

mors 23:37 sobota, 21 października 2017

Całe? Na mono? W kilka godzin? Coś mi tu nie pasuje, no ale czekam na relację :)

Trollking 18:03 sobota, 21 października 2017

To moja firma wybrala. ;) Wlasnie wrocilem z trasy - objechalem caly Rudawski Park Krajobrazowy - na mono. Bylo grubo. ;)

mors 16:25 sobota, 21 października 2017

Morsie, jak rozumiem całości zdania nie dałeś rady przeczytać? :) Ułatwię Ci sprawę i siebie zacytuję:

"Tu zaczyna się kilkunastokilometrowa orka pod górę, najpierw dość łagodna, za to bardzo otwarta na podmuchy wiatru (którego dziś prawie nie było), potem już w terenie zalesionym, ale bardziej wymagająca od kręcącego". Co z grubsza pokrywa się z Twoim odczuciem :) Faktycznie, jest nawet z 500 metrów małego zjazdu, gdzieś za granicą Kowar.

No proszę, kolejny, który wybrał Rudawy. Jako nieformalny ambasador tych górek na BS cieszę się niezmiernie :)

Trollking 15:51 sobota, 21 października 2017

"Orka pod gore" yhmm... jak wjezdzalem na Okraj na mono, to mialem odczucie, ze polowa nest ponplaskim a cbwikami nawet z gorki. :)
Wiem, ze skacza mi literki, ale wlasnie jade autobusem. W Rudawy. :))

mors 08:54 sobota, 21 października 2017

Pojęcia nie mam którą. W Bieszczady jesienią też się wybrać nie mogę.

lipciu71 06:57 piątek, 20 października 2017

Bo tak było - ogrodzili to jakimś żywopłotem od frontu i musiałem kombinować :)

Trollking 21:26 czwartek, 19 października 2017

Łomnica wygląda jakbyś z partyzanta do niej strzelał ;))

rmk 19:49 czwartek, 19 października 2017

Ania - dziękuję :) jak będziecie planować planowanie to zgłaszam się z pomocą co do tras :)

Dariusz - ale którą jesienią? Bo ta fajna w tym roku się chyba niestety kończy :/

Huann - tam wszystko świeci. Tylko nie średnia :)

Putin - hehe :) Aktualnie Polacy powoli starają się dorastać do bycia Czechami i jest knajpa również po polskiej stronie :)

Grigor - dzięki! :)

Trollking 22:14 środa, 18 października 2017

Super

grigor86 20:51 środa, 18 października 2017

Robiłem kiedyś przełęcz Okraj od strony czeskiej, robiliśmy z kumplem pętlę po polskich i czeskich Karkonoszach. Było już późno, byłem wyczerpany, toczyłem się jakieś 6 km/h pod górę od czeskiej strony, kumpel wyrwał do przodu. Nagle telefon od kumpla, że na górze jest restauracja, jest ciepłe żarcie i piwo i można płacić polskimi. Od razu mi prędkość wzrosła z 6 do 15 :D

A później jechałem przez rzeczone Kowary, był już późny wieczór i strasznie smutno było, wszystko pozamykane i zero ludzi na ulicach.

putin 20:18 środa, 18 października 2017

Znam tę przełęcz z górskich wędrówek :) I z pisania mgr o pobliskich świecących sztolniach ;)

huann 11:47 środa, 18 października 2017

Październik rozpieszcza. Trzeba będzie kiedyś wygospodarować czas jesienią na góry.

lipciu71 08:43 środa, 18 października 2017

Ależ trafiłeś na piękną pogodę... i jakie tam masz śliczne widoki. No znowu Tobie zazdraszczam :). Ale wiem, wiem... nie ma co zazdrościć, tylko planować wyjazd :). Przyjemności życzę!

anka88 07:31 środa, 18 października 2017
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa eczon

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]