O.K.Raj :)
Druga część zaległego urlopu skierowała nas w góry (Sudety, czyli moje!) - destynacja (jak to mawiają korpohipsteroczubki, których normalny język kole) mniej zaskakująca niż
morze sprzed tygodnia :)
Rano (czyli w wynegocjowanym czasie na rower) zacząłem się zastanawiać, gdzie by tu się wybrać. Nagle mnie olśniło - przecież rekomenduję każdemu wjazd na Okraj, a sam byłem tam ostatnio... eee... sto lat temu? Nie, może ciut wcześniej, w każdym razie już po ataku Niemiec na Czechy, który odbył się przez tę przełęcz :) Jak pomyślałem, tak zrobiłem i w okolicach dziewiątej ruszyłem na podbój najwyższego w Polsce przejścia granicznego, który już na szczęście funkcjonuje jedynie pro forma. Muszę tu niestety dodać swą nieśmiałą obawę - póki co...
Sądzę, że spora część bajsktatowiczów wie, z czym się je ta smakowita potrawa, więc nie będę się rozpisywał. Od Jeleniej Góry przez Mysłakowice i Kostrzycę prawie płaską drogą dotarłem do Kowar, które ominąłem obwodnicą, ukazującą wszelkie "walory" tej miejscowości. Największy jest jeszcze przed nią - kiedyś się w końcu zawali i przestanie psuć widok na góry :)

Tu zaczyna się kilkunastokilometrowa orka pod górę, najpierw dość łagodna, za to bardzo otwarta na podmuchy wiatru (którego dziś prawie nie było), potem już w terenie zalesionym, ale bardziej wymagająca od kręcącego.



Natomiast ostatni odcinek to poezja. Dla miłośników lekkiego (bardzo lekkiego) dance macabre :)


No i w końcu szczyt. Dwie granice - północna i południowa, ogarnięte w przeciągu tygodnia. Mały Blitzkrieg, do tego na dwóch różnych czołgach :)




Jak widać atrakcji za wiele na szczycie nie było (moglem jedynie posłuchać jak po czesku brzmi trauma zwana w Polsce wuefem), szybko więc zawróciłem i o o dziwo zjazd poszedł mi nieco szybciej :) Choć jedno zauważyłem - dobra zmiana nie ogarnęła jeszcze remontu nawierzchni na finałowym odcinku i chyba nigdy nie ogarnie. Może i lepiej? :)
Powrót swoimi śladami, z małym wyjątkiem - zaliczyłem jeszcze objazd przez Łomnicę, bo tamtejszy pałac zawsze podobał mi się w barwach jesieni. Nie zawiodłem się.

Byłem ciekaw jak Relive przedstawia górskie wycieczki -
przyzwoicie. A na samym końcu mapka z wjazdu, która pokazuje łagodność trasy :)
Przepięknie się zrobiło w górach, a ja wyjątkowo trafiłem z terminem przyjazdu. Podejrzane to jakieś :) Po popołudniu zrobiliśmy jeszcze jedenastokilometrowy spacer, wpis dodaję na styku dni, więc wybaczcie, ale zaległości na BS nadrobię jutro (wersja optymistyczna).
Komentarze (15)
A. No to już bardziej :)
Trollking 18:53 niedziela, 22 października 2017
W sensie ze Wzgorza Karpnickie, ale na mojej mapie zaznaczyli to jako caly RPK :p
mors 23:37 sobota, 21 października 2017
Całe? Na mono? W kilka godzin? Coś mi tu nie pasuje, no ale czekam na relację :)
Trollking 18:03 sobota, 21 października 2017
To moja firma wybrala. ;) Wlasnie wrocilem z trasy - objechalem caly Rudawski Park Krajobrazowy - na mono. Bylo grubo. ;)
mors 16:25 sobota, 21 października 2017
Morsie, jak rozumiem całości zdania nie dałeś rady przeczytać? :) Ułatwię Ci sprawę i siebie zacytuję:
"Tu zaczyna się kilkunastokilometrowa orka pod górę, najpierw dość łagodna, za to bardzo otwarta na podmuchy wiatru (którego dziś prawie nie było), potem już w terenie zalesionym, ale bardziej wymagająca od kręcącego". Co z grubsza pokrywa się z Twoim odczuciem :) Faktycznie, jest nawet z 500 metrów małego zjazdu, gdzieś za granicą Kowar.
No proszę, kolejny, który wybrał Rudawy. Jako nieformalny ambasador tych górek na BS cieszę się niezmiernie :)
Trollking 15:51 sobota, 21 października 2017
"Orka pod gore" yhmm... jak wjezdzalem na Okraj na mono, to mialem odczucie, ze polowa nest ponplaskim a cbwikami nawet z gorki. :)
Wiem, ze skacza mi literki, ale wlasnie jade autobusem. W Rudawy. :))
mors 08:54 sobota, 21 października 2017
Pojęcia nie mam którą. W Bieszczady jesienią też się wybrać nie mogę.
lipciu71 06:57 piątek, 20 października 2017
Bo tak było - ogrodzili to jakimś żywopłotem od frontu i musiałem kombinować :)
Trollking 21:26 czwartek, 19 października 2017
Łomnica wygląda jakbyś z partyzanta do niej strzelał ;))
rmk 19:49 czwartek, 19 października 2017
Ania - dziękuję :) jak będziecie planować planowanie to zgłaszam się z pomocą co do tras :)
Dariusz - ale którą jesienią? Bo ta fajna w tym roku się chyba niestety kończy :/
Huann - tam wszystko świeci. Tylko nie średnia :)
Putin - hehe :) Aktualnie Polacy powoli starają się dorastać do bycia Czechami i jest knajpa również po polskiej stronie :)
Grigor - dzięki! :)
Trollking 22:14 środa, 18 października 2017
Super
grigor86 20:51 środa, 18 października 2017
Robiłem kiedyś przełęcz Okraj od strony czeskiej, robiliśmy z kumplem pętlę po polskich i czeskich Karkonoszach. Było już późno, byłem wyczerpany, toczyłem się jakieś 6 km/h pod górę od czeskiej strony, kumpel wyrwał do przodu. Nagle telefon od kumpla, że na górze jest restauracja, jest ciepłe żarcie i piwo i można płacić polskimi. Od razu mi prędkość wzrosła z 6 do 15 :D
A później jechałem przez rzeczone Kowary, był już późny wieczór i strasznie smutno było, wszystko pozamykane i zero ludzi na ulicach.
putin 20:18 środa, 18 października 2017
Znam tę przełęcz z górskich wędrówek :) I z pisania mgr o pobliskich świecących sztolniach ;)
huann 11:47 środa, 18 października 2017
Październik rozpieszcza. Trzeba będzie kiedyś wygospodarować czas jesienią na góry.
lipciu71 08:43 środa, 18 października 2017
Ależ trafiłeś na piękną pogodę... i jakie tam masz śliczne widoki. No znowu Tobie zazdraszczam :). Ale wiem, wiem... nie ma co zazdrościć, tylko planować wyjazd :). Przyjemności życzę!
anka88 07:31 środa, 18 października 2017
Trollking
Poznań
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"
| Dystans całkowity | 241342.10 km |
| Dystans w terenie
| 4.00 km (0.00%) |
| Czas w ruchu
|
365d 21h 16m |
| Suma w górę |
788209 m |
| Prędkość średnia: | 27.48 km/h |
| Baton statystyk
|
 |
| Profil | Profil bikera |
| Więcej statystyk | Statystyki rowerowe |
Wykres roczny