Upały idą. Dziś już pełne piętnaście stopni na plusie, w afekcie byłem nawet bliski wysmarowania się kremem z filtrem UV, jednak zbyt nieśmiało jeszcze świecące słońce w ostatniej chwili powstrzymało mnie od tej decyzji. Na szczęście nie spaliłem się mimo to żywcem.
Czynnikiem chłodzącym był jak zawsze wiaterek. Skromny, zaledwie 20-30 km/h, więc przy ostatnich podmuchach niemal nieodczuwalny, do tego nawet nie gnoił przez całą trasę, a jedynie przez 4/5, pomagając mi nieśmiało na ostatnich dziesięciu kilosach.
Fajnie jak zwykle było w Luboniu, bo to miasteczko o mnie dba, się troszczy i nie pozwala popaść w samouwielbienie w temacie wyników. Dziś przykładowo jego granicę przekroczyłem ze średnią ponad 30 km/h, a wyjeżdżałem z taką o cztery gorszą. Na pięciu kilometrach zaledwie. I to za darmo, bez pytania, pełna samoobsługa :)
Co, zbyt optymistyczny wpis? Cóż, próbuję odnaleźć pozytywy w tej naszej ciężkiej rowerowej codzienności - bo wkurzać się już nie mam siły :)
Trasa za to była ukochana i niezmienna - kondomik z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Dymaczewo, Łódź, Stęszew i Komorniki do domu.
Komentarze (5)
Ania/Huann - no to jedziemy na jednym, dwukołowym wózku :)
Co do mnie, to sezon trwa cały rok z przerwami na spa dla Meri (i psa;). Zimą co najwyżej nie jeżdżę (ze względów bezpieczeństwa) jak jest ślizgawica, bo zdrowie najważniejsze.
Ponieważ nie ma jeszcze żadnych komentarzy, a byłem tu ostatnio jakieś 100 km piechotą temu - to napiszę, że chyba nie dam rady nadrobić od ręki zaległości, ale będę się stopniowo starał ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"