Glut głodek

Piątek, 6 października 2017 · Komentarze(11)
Wczoraj czas oczekiwania na wizytę niechcianego kolegi o ksywie Ksawery minął mi nierowerowo z powodu deszczu, o którym krakałem w środę. Nie było to komfortowe mentalnie, ale w końcu nawet moje nogi mają prawo do odpoczynku, bo od maja nie miałem dnia przerwy w kręceniu. Sam nie wiem jak to się stało :) Jednak żeby nie zapomnieć na czym polega cała ta zabawa, wsiadłem sobie przed pracą na chomika i godzinkę pokręciłem ze średnią w okolicach 31 km/h, co podaję jako informację kompletnie nieistotną dla ludzkości, a w sumie i dla mnie :) Za to w końcu doceniłem fakt posiadania HBO GO, bo przy serialach czas na stacjonarce zdecydowanie szybciej leci.

Dzisiaj też nic nie zapowiadało, ze wyjadę - od rana lało i lało. Już wyciągałem żyletki z zamiarem wykonania rytualnego samobójstwa, gdy nagle w okolicach 10:30 nastąpiło małe przejaśnienie. Na sekundę, ale już byłem przy drzwiach, z crossem w łapie :) Czasu miałem przed wystartowaniem do roboty niewiele ponad godzinę, więc wyjątkowo żaden wiatr mi nie był groźny... Nooo dobra, był groźny, bo ledwo jechałem, a do kompletu oczywiście chwilę po stracie lunęło, co w ogóle mnie nie zdziwiło :) Tak wyglądała wyłysiała po jednym orkanie drzewna aleja za Plewiskami, do których trafiłem w pierwszej kolejności...

Kawałek dalej, gdy zbliżałem się do serwisówek na styku Gołusek, Palędzia, Głuchowa i Komornik, niebo prezentowało się już bardziej sympatycznie.

A następnie wyszło słońce :/ No zgłupieć można.

Dokręciłem do domu znów przez Plewiska, z jednej strony znów ubabrany jak prosiak, z drugiej zadowolony z siebie, że zdecydowałem się na wykorzystanie luki na choćby tego gluta, bo już bym gryzł - głodek był (nie mylić z Godek Kają, obrończynią plemników nienarodzonych, bo wtedy wolałbym w ogóle się nie urodzić, a co za tym idzie/jedzie - nie wyjechać). 

Wolno, bo wolno, czołgiem, bo czołgiem, znów rowerowo odżyłem. Ksawery popozostawiał po sobie sporo syfu i gałęzi na DDR-kach, z czego wynika jeden jedyny morał, który pozwoli uniknąć na przyszłość tego typu sytuacji - zlikwidować DDRki :)

Komentarze (11)

Hm :) ale w sumie - WielkopolSSka brzmi całkiem, całkiem :)

Trollking 16:35 sobota, 7 października 2017

Myślałem lokalnie o Grey Serze (czy jak mu tam było). Ale jednak raczej nie polecam promocji regionu przy pomocy ss-era o tej nazwie, choć mógłby się kojarzyć z Greyem i jego 50 twarzami. W ogóle trzeba z tymi hasłami promocyjnymi uważać: kiedyś na targach turystycznych zaproponowałem Małopolsce w luźnej rozmowie "Mało dobre - bo Małopolskie!" Tak jakoś od razu nie wiem czemu zrobili się mrukliwi. Z kolei na targach międzynarodowych Polska Organizacja Turystyczna (agenda rządowa;) promuje się hasłem "Poland - Move Your Imagination". Jak powiedziałem głośno, że obecnie tłumaczy się to na "Polska - to się w pale nie mieści!", to potem udawałem palemkę na stoisku Hondurasu 3 hale dalej, żeby nie być na zbytnim widoku ;)
Swoją drogą taki Światowid z czterema twarzami ma się tak do pięćdziesiątki Greya, jak kompas do gps-a :D

huann 08:07 sobota, 7 października 2017

He :)

Himmler byłby szczęśliwy za te eSSki :)

Trollking 21:51 piątek, 6 października 2017

Niż Cross - szybsza Szossa
Lecz w aurze - niehossa!
Wtenczas nawet Cross
Bywa Władcą Szoss!

huann 21:43 piątek, 6 października 2017

Bitels - aż tak ortodoksyjny to bym nie był. Czasem samochody się przydają, na przykład żeby przewieźć rowerzystę z rowerem z punktu A do punktu B :) Ale za likwidacją DDR-ek w wersji PL jestem zdecydowanie :P

Grigor - hehe, to chyba komplement? :)

Huann - pięknie!!! I jak subtelnie :) Już zmieniam :)

Trollking 21:38 piątek, 6 października 2017

To ja powiem wierszyk:

"O, jeju, jeju jej - co ja widzę? Crossa!
A w kategorii jak byk - stoi jak wół - szossa!"

Ładnie? ;)

huann 21:22 piątek, 6 października 2017

Często jak mam dzień wolny od roweru, bo np. pada myślę sobie: "ten świr Trollking na pewno teraz kręci" :-)

grigor86 20:55 piątek, 6 października 2017

"zlikwidować DDRki :)" i samochody też. Będzie więcej miejsca dla nas :)

Bitels 19:13 piątek, 6 października 2017

Bobiko - Drzewa stoją i to jest ok. DDRki też stoją (co prawda gdzie indziej) i to nie jest ok :)

Ania - dziękuję. Jakoś się kręci...ło :)

Trollking 17:17 piątek, 6 października 2017

Podziwiam za tą systematyczność. Jeden dzień odpuszczony (i to nie tak do końca...) to naprawdę zacny wynik. Nie wspomnę już o tych dziennych kilometrach...

anka88 17:09 piątek, 6 października 2017

ee drzewa stoją ;-) więc jest ok ;-))

bobiko 14:33 piątek, 6 października 2017
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa przyo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]