Sympatospisek :)
Dziś... Cudo. Rzadko to piszę, więc zaręczam, coś musi być na rzeczy :) Po dziesiątej rano, gdy ruszałem, na termometrze widniało osiemnaście kresek, wiatr był wyczuwalny, ale nie gnojący, słońce grzało sympatycznie, czyli zupełnie nie tak, jak ma to w zwyczaju latem. Tylko kręcić, gdyby nie rodzinne obowiązki pewnie jeszcze bym siedział na siodełku.
Trasę wybrałem dziś w wersji nietypowej, bo w tę i z powrotem, z małymi korektami. Z Dębca ruszyłem przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Rogalinek i Rogalin do moich ulubionych Radzewic (jeszcze o nich napiszę), wracając tą samą drogą, jedynie z małą korektą - przed Luboniem zaliczyłem również Wiry. Tam zresztą w osłupieniu przyuważyłem zachowanie pewnego czegoś płci żeńskiej, które postanowiło w ten sposób włączyć się do ruchu z posesji, jakby nie tylko nie było mnie kręcącego około 30 km/h po prawej, ale również samochodu jadącego co najmniej 50 km/h po lewej. Ostre hamowanie nastąpiło z obydwu stron, a klakson został uzupełniony o moje - wyrażone najgłośniej jak potrafiłem - zdanie o istocie za kierownicą. W tym temacie jestem stuprocentowym feministą - uważam, że tępota została przyznana ludzkości niezależnie od płci. A paniusi polecam zamiast naklejki "dziecko w aucie" zamontować mózg pod czupryną.
No i jeszcze o wspomnianych Radzewicach. Upatrzyłem sobie już dawno tę wioskę, położoną przy kilku zakolach Warty, bo jest w niej zdecydowanie pozytywny klimat. Mam tam sprawdzoną agroturystykę, nie dość, że tanią, to na poziomie, a dla miłośników wody i przyrody jest tam raj. Dawno mnie w R. nie było, więc specjalnie dokręciłem do tamtejszego portu rzecznego, a w sumie bardziej "portku", bo to maleństwo, z pozytywnym zdziwieniem stwierdzając, że w międzyczasie zainstalowano pomost, jak również zgrabnego, wpasowanego w otoczenie zielonego toi-toia. Całkiem przydatne nowości :P

Pomost w Porcie Radzewice © Trollking

Port Radzewice © Trollking
Podsumowując - to jakiś spisek (podobnie było w sierpniu), że większość miesiąca masakruje, żeby na sam koniec pokazać swój niewinny, sympatyczny i dziubdziusiowy ryjek, pewnie w celu zatarcia złego wrażenia. Jeszcze kilka takich i zacznę olewać większość dni, nastawiając się na same końcówki.
No dobra, nie zacznę. Zbyt wielbię jazdę na rowerze :)

Sympatyczna DDR-ka w Łęczycy © Trollking








