Zonkoodpoczyn

Niedziela, 10 września 2017 · Komentarze(8)
Po wczorajszej secie z małą popitą nie miałem dziś ochoty na wczesne wstawanie, tym bardziej, że wolne to wolne i trzeba je szanować. Zupełnie więc nie zmartwiło mnie poranne kropidło z nieba. Nooo, może coś więcej niż kropidło. Wstałem, wypiłem kawkę i zjadłem śniadanie, następnie postanowiłem do końca wypakować plecak, w którym miałem pierdółki na trasę do Piły. I tu... zonk. Nie stwierdziłem obecności góry od bielizny termoaktywnej, czyli po prostu oddychającej koszulki. Nie mam pojęcia czy nie spakowałem jej na trasie w lesie, gdzie pozbywałem się zbyt dużej ilości ciuchów, czy może wypadła mi z bagażu w pociągu... W każdym razie szkoda, bo służyła mi dobrych kilka lat, a skończyła bez należytego pogrzebu. R.I.P. więc :)

Podjechałem sobie (jeszcze nie rowerem) do Decathlonu na Sycowskiej po substytut, który nabyłem z jakiejś końcówki serii, bo bida straszna asortymentowa mnie tam zastała. Gdy wróciłem to akurat zaczęło się przejaśniać, więc przyszedł czas na test nabytku - wszystko zgodnie z planem. Negocjacje z Żoną poszły zadziwiająco sprawnie. No dobra, były o tyle łatwiejsze, że akurat znajdowała się służbowo nad morzem :)

Miałem dylemat jedynie co do wyboru roweru (stanęło na szosie), natomiast co do kierunku nie było żadnych wątpliwości - przeciwny od Bike Challenge, który jak co roku zablokował północny i wschodni potencjał wyjazdowy. Swoje zdanie o tej imprezie wyrażam średnio co jakieś 365 dni, więc tym razem się powstrzymam - za to gratuluję wyników wszystkim z moich znajomych, którzy brali w niej udział :)

Pokręciłem na zachód, co ostatnio nie jest łatwym zadaniem - przez zamknięte drogi i objazdy minie sporo czasu zanim wymyślę jakąś logiczną wersję trasy na pięć dych. Dziś kręciłem się w kółko, z Dębca ruszając do Lubonia, potem Komorniki, Szreniawa, Chomęcice, z których skręciłem na serwisówki, następnie z Palędzia przez Dąbrówkę i Zakrzewo do drogi 307, z niej skręt na Dąbrowę, znów serwisówki, znów Komorniki oraz końcówka przez Plewiska i do domu. Efekt? Wmorde- i boczne-wind, a jak :) No ale przecież wczoraj od niego odpocząłem, więc musiał nastąpić rewanż :) Grunt, że pokręcone, a że zgodnie ze znakiem na fotce.... Bywa :)

Komentarze (8)

Pozbywałem się w sensie z siebie, a z założenia (czyli zdjęcia) do plecaka :)

Trollking 19:59 poniedziałek, 11 września 2017

"Nie mam pojęcia czy nie spakowałem jej na trasie w lesie, gdzie pozbywałem się zbyt dużej ilości ciuchów" - no ładnie, ciuchy do lasu wyrzucałeś? To już lepiej było je oddać Jurkowi. ;)

mors 19:52 poniedziałek, 11 września 2017

Dariusz - nie przeczę. Przydałby się :)

Jurek - potwierdzam, nie miałeś!!! :)

Ania - jak na razie nie narzekam :)

Trollking 19:51 poniedziałek, 11 września 2017

Najważniejsze, że zakup udany :)

anka88 19:04 poniedziałek, 11 września 2017

Jak by co to ja z rozdziewaniem Ciebie z bielizny (nawet termoaktywnej) nie miałem nic wspólnego.
Przynajmniej nie pamiętam ! :)

Jurek57 18:56 poniedziałek, 11 września 2017

W peletonie zawsze z wiatrem :)

lipciu71 18:50 poniedziałek, 11 września 2017

Hehe, dobre - "zonko". Bez kropki, żeby nie być w kropce :)

Trollking 21:31 niedziela, 10 września 2017

W tytule jest "Zonko", czy "Żonkoodpoczyn"? :>

huann 19:34 niedziela, 10 września 2017
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa kojni

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]