Just duet :)

Czwartek, 31 sierpnia 2017 · Komentarze(16)
Kategoria Dożynki!!! :)
Plan na dziś miał wyglądać ciut inaczej, Miała pęknąć stówka, gdyż na ostatni dzionek miesiąca zamierzałem wziąć sobie urlop, a tymczasem kumpel z mojego pracowniczego kołchozu się rozchorował i znów musiałem łatać kadrowe luki. No życie. Jednak udało się chociaż połowicznie wykonać to, co ustaliłem, tym razem nie sam.

Zgadałem się bowiem z Marcinem, którego kilka miesięcy temu spotkałem na trasie, a że jechało oraz gadało się sympatycznie, to wymieniliśmy się telefonami, wstępnie ugadując na przyszłościowy wypad. Nie było to łatwe, bo kolega wstaje codziennie do pracy o jakichś kosmicznych godzinach typu 3:30 rano (czyli w nocy) i zgranie terminów wcześniej było mało realne. Dziś również, bo w południe miałem być w robocie, a najwcześniej spotkać się w jakimś miejscu można było około 9. No ale jak się chce, to się uda :)

Kompromisowo zgadaliśmy się na mieście, choć akurat tę jego część ciężko uznać za zbyt cywilizowaną. Za to nazwy ulic: Piwna i Browarna zawsze dobrze rokują na początek wypadu :) Ja najpierw musiałem zaliczyć kilkanaście kilosów przez Poznań, z południa na północ, co jak zwykle nie należało do czynności, które wykonuje się z bananem na ryju. Zaraz za mostem Rocha prawie bym wpadł na jakiejś dwie zagapione rowerowe niedołęgi, które tak umiejętnie zatrzymały się przed przejazdem rowerowym, że mimo zielonego światła blokowały ruch. Już chciałem powiedzieć kilka słów o umiejętnościach jazdy na dwóch kółkach, ale w ostatniej chwili zauważyłem, że mają dziwnie jednorodne stroje, a na plecach napis "Policja". Ups :) Patrol rowerowy - coś mi się wydaje - zobaczę jeszcze nie raz, czego już się boję, bo sprytnie się smerfiki kamuflują.

Już w duecie ruszyliśmy przez Kobylepole, Franowo (tam lekka pomyłka i cofka, z mojej winy), Koninko, Głuszynę, Babki, Daszewice, Wiórek, w Rogalinku skręcając na Mosinę. Średnią i tak miałem już przez przepychanie się przez miasto zmasakrowaną, więc początkowo jechaliśmy spokojnie gadając, potem jednak wiatr spod znaku "centralnie w pysk" zmotywował do przyciśnięcia. Marcin co prawda nie ma czasu na codzienne treningi, jednak dzielnie dawał radę, mając w perspektywie Bike Challenge na najdłuższym dystansie. 

W Wiórku wpadła jedna dożynka, ale taka "se", więc wklejam tylko pro forma.

Robiło się coraz cieplej, czego osobiście nienawidzę, więc motywacja do jazdy lekko spadała, ale i tak kolega dostał propozycję nie do odrzucenia: pierwszy w życiu podjazd pod Osową. A jak :) Przyjął misję dzielnie, tak samo wspiął się na samą górę, a po reakcji widziałem, że mam na koncie kolejnego miłośnika tego podjazdu :) W nagrodę otrzymał podjazdową fotę :) No i jak zauważyłem trasa też się podobała.

Zjazd był jeszcze lepszy niż wjazd, co nie dziwi :) Potem już, w końcu z wiatrem, przez Puszczykowo, Wiry oraz Luboń dojechaliśmy Poznania, gdzie każdy pokręcił w swoją stronę. Ja byłem już praktycznie pod domem, kolega miał doń kilkanaście, ale do planowanej stówy z tego co wiem nie dokręcał, czemu się nie dziwię, bo pod koniec słoneczna menda zrobiła mi pod kaskiem galaretę z mózgu.

Mój dzisiejszy towarzysz dał radę, dzielnie trzymał tempo - widać, że tylko częstsze wyjazdy i będzie moc. Spokojnie poradzi sobie na Bike Challenge, gdzie już nie będzie czasu na pogaduchy, a na konkretne kręcenie (ja dziś w ogóle nie patrzyłem na średnią, bo wyjazd typowo towarzyski). W każdym razie trzymam kciuki, choć za tego typu imprezami nie przepadam. Miło też było usłyszeć kilka ciepłych słów na temat swojej kondychy. Dzięki i pozdro :)

Trasa w wersji z apki Relive TUTAJ.

W pracy o dziwo byłem punktualnie. Noooooo, załóżmy :)

Komentarze (16)

Ten odcinek to Greiserówka. Tam się jeździ tylko jeśli wszędzie dokoła strzelają Niemcy lub w lasach mordują Ukraińcy. Lub jedzie się rowerem. Wtedy też się nie jeździ :)

Trollking 19:36 piątek, 1 września 2017

Lisek chytrusek :P
A to się zgodzę co do terenów leśnych to miody aż do płyt przy Jarosławcu tam przed Komornikami tam już nie miody :D
Vmax hmmm no ja na kołach 2,0-2,2 to raczej bym musiał worek z węglem na plecach tachać żeby wyszło coś sensownego :D

Lapec 15:11 piątek, 1 września 2017

Mors - Rychu wciąż jak widzę w Twoim mózgu :) Dogonić pewnie mieliby problem, ale tarasowanie przejazdu jak widziałem idzie im niezwykle sprawnie :)

ASC - hehe... Sam nie wiem. Ona po prostu się pojawia. A jeszcze częściej znika, szczególnie, gdy na horyzoncie pojawiają się elementy utrudniające jazdę, takie jak ścieżki rowerowe. Poza tym akurat na takim poziomie wcale nie powala :)

Lapec - lisek... fuuuj :) Szkoda, że nie zjechaliście ulicą, bo jeśli tylko człowiek wgryzie zęby w kierę może fajnego Vmaxa wyciągnąć. Choć nie powiem, szlak przez las też jest godny, choć bruk na początku nie motywuje ;)

Trollking 13:01 piątek, 1 września 2017

Zjazd na bank musiał być milszy niż podjazd heh. Mi w maju nie było to dane, po szczytowaniu Kuzyn pociągnął w dół po kostce kamiennej i dziurach w lesie xD Choć też miało to swój urok :)

Co do dożynek i fotki z kurczakiem to znalazłem inne ... z liskiem :D
http://www.sadistic.pl/a-gdzie-to-sie-lisek-schowal-vt456568.htm
Się sprytnie schował :D

Lapec 10:02 piątek, 1 września 2017

A misię dożynka podoba.
Szczególnie te wciśnięte tu i ówdzie słoneczniki.
A tak swoją drogą, nie zwracałeś uwagi na średnią a ona jakaś taka dziwnie duża.
Może ona już sama na siebie uwagę zwraca, po tylu treningach codziennych to nie dziwota. Weszła w rytm, sama przejęła za Ciebie nawyk zwracania uwagi. Wyemancypowała się ?Usamodzielniła? Zdobyła autonomię?
Nie wiem, Ja zwróciłem na nią uwagę. Będę dalej czynił stosowne obserwacje. ;-)

asc 00:21 piątek, 1 września 2017

"galareta z mózgu" - znów chcesz poklikać o Rychu?

A rowerowej Policji to się nie masz co bać - przecież Cię nie dogonią. :)

mors 23:24 czwartek, 31 sierpnia 2017

No się musiał pochwalić :) ale nie ma co - raz jeszcze wielkie gratki! :) Brawo!

Trollking 20:04 czwartek, 31 sierpnia 2017

Tym sposobem osiągnąłeś niezły wynik w tym miesiącu, ale jednak byłem lepszy :-) Ten miesiąc będzie dla mnie pamiętny.

grigor86 19:36 czwartek, 31 sierpnia 2017

Jakby świat opierał się na jednym prezesie to miałby kształt krzyża, skrzydła i podpierał się od dołu brzozą. Albo ewentualnie parówką :)

Trollking 19:09 czwartek, 31 sierpnia 2017

Fakt, Ziemia oficjalnie opiera się na Niewielkim Prezesie.

huann 18:58 czwartek, 31 sierpnia 2017

Huann podoba mi się :)
Za takie teorie niedługo w Polsce będzie tylko jeden wyrok - spalenie na stosie :)

Bitels 18:43 czwartek, 31 sierpnia 2017

Ziemia jest wklęsła do środka, bo ciągle jest pod górkę a zelówki bardziej się zdzierają na piętach i palcach, niż po środku. Zatem żyjemy wewnątrz tzw. sfery, otoczonej zewsząd głębi, a dalej skałami. Jadąc ciągle naprzód, jeśli nie trafimy na jakiś ocean (przyczepiony do własnego dna, żeby nie wylał się do nieba, co już raz nastąpuło podczas biblijnego potopu) w końcu wracamy do punktu wyjścia. Przykłady można mnożyć

huann 18:02 czwartek, 31 sierpnia 2017

Dzięki :) Ale jaki wycisk? Kolega godnie trzymał tempo :) Ale kolejny "uOsowiony" kolarz to faktycznie mój mały wkład w wielkopolskie kręcenie :)

Trollking 16:16 czwartek, 31 sierpnia 2017

O proszę, jaki duecik się trafił. Osowoambasador dał wycisk koledze, ale jak widać kolega podołał zadaniu. Co do dożynki... no faktycznie, du... nie urywa. Za to Twoja kondycja, Tomku, siłą rzeczy musi być spora. Tych 50-tek nie kręci się ot tak. Podziwiam :)

anka88 15:50 czwartek, 31 sierpnia 2017

Dokładnie. Tylko ziemia jest płaska :)

Trollking 15:06 czwartek, 31 sierpnia 2017

Czyli ludzie kłamio. Wielkopolska wcale nie jest płaska :)

Bitels 14:52 czwartek, 31 sierpnia 2017
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa odypr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]