AB_S

Poniedziałek, 28 sierpnia 2017 · Komentarze(7)
Za chwilę rozwinę tytułowy skrót, jednak najpierw kilka słów wstępu. Przeraża mnie bowiem tegoroczny sierpień, a konkretnie jego druga połowa. Jest po prostu zbyt miło, sympatycznie, niemęcząco, nie za gorąco, po prostu ideał. Mój wrodzony sceptycyzm oraz malkontenctwo nie jest na to przygotowane i ciężko jest mi się odnaleźć. Jednak daleki jestem od wybrzydzania nad owym dobrem, wręcz przeciwnie – staję się wielkim orędownikiem takiej sytuacji, bo w przeciwieństwie do wietrznego i w sumie mało prorowerowego okresu styczeń – lipiec jeździ mi się po prostu przezajefajnie. W związku z tym mogę samego siebie śmiało określić Absztyfikantem Sierpnia. W skrócie AB_S.

Dziś też… było jak przez klika ostatnich dni. Nie za bardzo miałem na co narzekać – może jedynie na czerwoną falę, bo ruszyłem na północ i musiałem pokonać kilkanaście kilometrów z Dębca na Strzeszynek przez Golęcin - więcej na tym odcinku stałem niż jechałem. Ale za to o dziwo WIATR PRAWIE NIE DOKUCZAŁ (specjalnie wyróżniam te słowa) i pomimo znacznej części przepedałowanej miastem skończyło się umiarkowanie normalnym wynikiem. Więc narzekanie kasuję.

A całkowicie komfortowo poczułem się po wjechaniu na rowerową autostradę przy Koszalińskiej, następnie w lasach pomiędzy Strzeszynkiem a Kiekrzem, a nawet wspinając się pod hopkę w Rogierówku, już nie mówiąc o zjeździe z niej:) Nawet udało mi się zgrabnie pokonać kawałek Zemsty Adolfa po płytach do Sadów.



Natomiast zupełnie niekomfortowo poczułem się jak zwykle na gównościeżce w Lusowie, która z każdym stąpnięciem na pedały zbliżała mnie do rozwiązania nurtującej od dawna zagadki – jak oznakowana będzie jej niedawno ukończona kopia kawałek dalej – i tu było wielkie „ufff...”. Brak znienawidzonego niebieskiego znaczku z rowerem! Trygławowi niech będą dzięki.

Końcówka wyjazdu to już często przejeżdżane fyrtle – Zakrzewo, serwisówki, Plewiska, Glogowska i do domu.

A z domu do pracy, co pozwoliło mi wrócić na ziemię i uświadomić sobie, że sierpnie nie trwają non stop. Niestety.

Trasa z lotu ptaka (czyt. aplikacji Relive) TUTAJ.

Komentarze (7)

Przykro mi, że zawiodłem :)

Trollking 21:31 wtorek, 29 sierpnia 2017

Obstawiałem, że S w tytule to skrót od szatana. ;)

mors 21:24 wtorek, 29 sierpnia 2017

No to miło jest wiedzieć, że dość często wspominasz moje wpisy, choć na szczęście czasem nie ma ku temu okazji :)

Trollking 20:52 poniedziałek, 28 sierpnia 2017

No w sumie racja z tym chwaleniem warunków pogodowych na Twoim blogu. Jak zaczyna wiać, to zaraz mi się przypominają Twoje wpisy :))

anka88 20:29 poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Huann - aż zerknąłem jak napisałem Rogierówek. Bez błędu. Ale w sumie pomysł na zmianę całkiem dobry :)

Ania - tak rzadko tu chwalę warunki pogodowe, że się cieszę, gdy mogę to zrobić. Co będzie dalej - nie wiem i wolę nie myśleć :) Droga faktycznie jest "taka se", a najwięcej atrakcji jest w trakcie mijanki z ciężarówką jadącą z naprzeciwka. Dziś to przerabiałem.

Trollking 18:27 poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Kolejny ciekawy skrót, ale nie chwal sierpnia za szybko, bo upały powrócą :) Droga na 3 zdjęciu woła o pomstę do nieba!

anka88 17:04 poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Rowerówek - to brzmi zachęcająco :) W przeciwieństwie do Zemsty Adolfa.

huann 16:06 poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa serwo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]