...no z kim? A w sumie z czym :) Oczywiście z wiatrem. Pieszczoszek był dziś strasznie namiętny, całować mnie chciał, przytulać, otoczyć swoim jestestwem. I to z całej siły. Aż mi się wszystkie zmarszczki na pysku wyprostowały. Zaczynam mu współczuć - nikt go nie kocha (ewentualnie żeglarze mogą pałać do niego jakimś głębszym uczuciem), więc staje się nachalny i truje cztery litery nam, kolarzom. Stąd mój apel - może ktoś się nim zaopiekuje i zaadoptuje? Proszę... :)
Huragan gnoił dziś chyba w całej Polsce, w związku z tym domyślam się, że tematu nie muszę dalej rozwijać. Tylko tyle - przez 2/3 trasy z Dębca przez Plewiska, Skórzewo, Dąbrowę, Sierosław, Więckowice, Dopiewo, Palędzie, Gołuski, znów Plewiska i do domu, albo leżałem płasko, żeby poruszać się do przodu, albo ukośnie, żeby nie zaliczyć gleby. Z atrakcji dodatkowych - przy próbie wyjmowania telefonu z kieszonki wypadł mi on na ziemię, dzięki czemu po raz trzeci w tym roku czeka mnie wymiana hartowanego szkła. Powoli wchodzi mi to w krew :)
Skończyłem słuchanie drugiej części sagi z cyklu "Z mgły zrodzony", czyli "Studni wstąpienia". Miodzio. Niby fantasy, ale misternie skonstruowane, z masą intryg, oszustw, kłamstw, zdrad i wątków niemal kryminalnych. Jak w kraju :) Polecam, a ja zabieram się za trzecią część.
Mors - już przeminęło z Wiatrem :) w sumie kończenie pracy o północy byłoby dla mnie praktyczne - ruszałbym od razu na codzienne pięć dych i bym nie musiał wcześnie wstawać :)
Jurek - zajść czy zejść? O ofiarach nie słyszałem :)
Był w SLD niejaki Wiatr (szara eminencja, tak jak oni wszyscy ;D ). Ale nie wiedziałem, że na Ciebie leci. ;)
W dzień wiało tak sobie - spokojnie dało się ujechać na jednokołowcu. ;p Za to jak się końćzy pracę o północy, to się człowiek cieszy zupełną ciszą. ;p
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"