Dodając ostatnio wpisy czuję się jakbym klepał codziennie ten sam pacierz. Co prawda już nie za bardzo pamiętam, o co w tym wszystko chodziło, ale przez mgłę coś mi się kojarzy, że było to nudne, bezmyślne i zupełnie niekreatywne. Tak jak jazda w aktualnych warunkach, bo ani się rozpędzić, ani rozwinąć, jedynie powtarzać te same ruchy. Choć trzeba przyznać, że wiatr już był sporo słabszy niż na przykład wczoraj, czyli jedynie usiłował połączyć mi dwoje uszu gdzieś w tyle głowy, a nie ją urwać :) Oczywiście w temacie jego zmienności żadnej rewolucji nie było - gdy skręciłem na trasie "kondomikowej" z Dębca przez Luboń, Puszczykowo, Mosinę, Łódź, Stęszew i Komorniki do Poznania w połowie drogi na północ, ten solidarnie skierował swój podmuch w kierunku dla mnie boczno-ryjnym.
Z wczorajszego pacierza pojawił się ponownie jeszcze jeden element - deszcz, którego nikt nie zapowiadał, a był, pojawiając się już kilka minut po starcie. Na szczęście w czasie, gdy jechałem nie był mocny, ale potem rozpadało się na dobre. Zadziwiająca to sprawa, ale z nudów już nawet wymyśliłem, jaką bym otrzymał odpowiedź na ewentualną reklamację, którą złożyłbym pogodynce. Byłoby to coś w stylu: "po dogłębnym przeanalizowaniu zgłoszenia stwierdzamy, iż sprawdzał pan prognozę w lokalizacji 'Poznań', gdy tymczasem deszcz skropił pana w lokalizacji 'Luboń koło Poznania'. Niniejszym uznajemy roszczenia za niezasadne i sugerujemy spadać na drzewo". Logiczne? Logiczne! :)
Aha, z nieplanowanych atrakcji pojawiła się jedna w Komornikach, które chciałem objechać przez Rosnówko, żeby ominąć tamtejsze korki trasą przez Plewiska. Objechałem, ale gdy już pokonałem kilka skrzyżowań oraz świateł, ukazała mi się zamknięta droga. Informacja o tym, że jest zamknięta pojawiła się dokładnie w miejscu jej zamknięcia, bo po co wcześniej? Niniejszym zawróciłem jak niepyszny przez te same czerwone światła, by gratisowo otrzymać szansę poznania bocznych uliczek w Komornikach. Co jest przyjemnością estetyczną na poziomie sceny erotycznej z posłanką Pawłowicz. Jeśli ktoś po przeczytaniu tych słów oddał właśnie śniadanie/obiad/kolację - przepraszam, nie było to moim zamiarem. Chciałem jedynie ukazać obrazowo poziom swych cierpień :)
Komentarze (51)
Nie tylko młodzież się drze i nie tylko pod wpływem alkoholu. A skoro jesteś pewny, że jedno i drugie występują razem bez innych "podniet" (np. dopalaczy lub narkotyków) to znaczy, że obserwujesz, ciekawi Cię to i......... :)
Aleś poleciał :) Myślałem, że ktoś mi się do BS w robocie dobrał i jakieś kompromitujące rzeczy dodał,o których nie wiedziałem, a Ty o studiach? Pffffff... :)
Ludzie w Twoim wieku mają już pełne prawo znać alkohol z innych źródeł niż z obserwacji gimnazjalistów. Nasuwa mi się słowo: alkohofilia :)
Z tym opodatkowaniem to wiem, że jesteś ukrytym islamistą... :)
W środowisku rowerowym jesteś zdecydowaną mniejszością, która nie lubi browara, na przykład w wolny dzień, po (co dla mnie ważne - nie w trakcie!) wyjeździe. Cóż, nie pierwsze to Twoje dziwactwo, ale przecież nimi się szczycisz :)
Przytaczasz przykład Niemiec, ale czy tak jest na całym "zachodzie"?
A już zupełnie moje zdanie jest takie, że deklaracja o przynależności do danego kościoła/religii powoduje samoopodatkowanie się powinno być powszechne. Polska okazałaby się pewnie nagle krajem ateistów :)
Tomek - Ja opisuję stan faktyczny. Krajem katolickim jesteśmy czy to w mniejszym czy większym stopniu.Ani Ciebie ani mnie przy rozdziale pieniędzy nikt nie pyta ! A o tym czy jesteśmy bardziej czy więcej wierzący to należy spytać tych co wierzą i tych którzy tego nie robią. Ja się nie podejmuje odpowiedzieć na to pytanie. Co do kasy na "szeroko pojęty islam" Np. W Niemczech katolicy , protestanci itp. sami z własnej woli się opodatkowują.Te pieniądze są skrupulatnie rozliczane z państwem. Naród dokłada owszem ale tylko na infrastrukturę.Remonty , działania edukacyjne . Zaś na islam państwo daje szczodrze. meczety, programy socjalne, asymilację itp. Zauważ ! Że katolik , protestant ... bez religii żyć może a muzułmanin nie !
Tu akurat masz rację, że pozostają w Polsce. Tadzio nie pozwoliłby, żeby nachapał się ktoś nad nim, gdzieś w Watykanie. Problem w tym, że owa Polska kończy się w tym przypadku głównie na jednej dzielnicy Torunia :)
Co do alkoholu to: jeśli wg Ciebie choćby wyrażenie "wódki i innych gówien nie ruszam" to entuzjazm godny gimbazy - wow, po raz kolejny nie mam pytań :) no i fajnie, że jednak między słowami wyraziłeś w końcu swój entuzjazm wobec Adolfa :)
"Mors - przetłumaczę z Twojego na konkret owe "Lepiej dotować Toruń niż Tel Aviv", bo jak wiemy boisz się pisać wprost - "lepiej dawać kasę polskiemu klerowi niż Żydom". Jeśli się pomyliłem masz szansę na korektę mojego tłumaczenia :)"
- oczywiście, że tak, bo pieniądze zostają w kraju i napędzają polską gospodarkę. :)
"A co do wątku alkoholowego to zwróć uwagę, że Ty go akurat rozkręciłeś - mogłeś wybrać żarcie, grilla, itp... To tyle w temacie zaniżania :)"
- nie odwracaj diabła ogonem :) ja napisałem negatywnie, a Ty - z entuzjazmem godnym gimbazy. :) Ponadto pisałem o zasadach, a Ty o alkoholu piszesz znacznie częściej niźli ja o AH, w dodatku ze znacznie większym entuzjazmem. ;)
Huann - najwięcej pierników jest w Toruniu zapewne na zjazdach miłośników Rydzyjka :)
Angelino - z tym towarzystwem to się zgodzę, co do reszty to się nie wypowiem, prócz może owoców morza, których od dziecka nie trawiłem, nawet gdy jeszcze miałem okazję to robić ;)
Jurek - katolickim krajem jesteśmy może z nazwy i wpływów wśród rządzących :) deklarowany katolicyzm a ten prawdziwy, odczuwany prawdziwie wewnątrz, to dwie różne sprawy. Jestem za tym, żeby żadna religia nie miała dominującego wpływu na żaden kraj, czy to islam, czy katolicyzm. Jednak nie rozumiem zdania: "tam na szeroko pojęty islam wydaje się z publicznej kasy krocie". W jakim sensie? Więcej niż na inne religie? Nie kumam. Osobiście akurat interpretacje tej religii uważam za o wiele groźniejsze w dzisiejszych czasach niż innych.
I tu jesteśmy zgodni ! :) Z drugiej strony ... komu lub czemu mają służyć publiczne pieniądze. Jesteśmy katolickim krajem i to jest normalne. Spójrz na zachód. Tam na szeroko pojęty islam wydaje się z publicznej kasy krocie. Gwarancji nie ma żadnej że to się nie obróci przeciwko. Ale spróbuj to kwestionować ?
Szkoda, że ośmiorniczki tak rzadko są w menu polskich restauracji, a jeśli już, to nie zawsze dobrze zrobione.Za to mrożone w marketach za 19,50 (250 g). Uwielbiam owoce morza, z dobrym winem oczywiście (może być z Concha y Toro). No i wysokiej jakości męskie kosmetyki. A rowery najlepiej Canyona! Jeśli chodzi o towarzystwo to raczej intelektualistów.
Jurek - a kto jest tym liderem? Na moje SLD, czyli "lewica", ale możesz mnie zaskoczyć :) mam tylko nadzieję, że weźmiesz pod uwagę podając liczby ilość lat u władzy :)
Mors - przetłumaczę z Twojego na konkret owe "Lepiej dotować Toruń niż Tel Aviv", bo jak wiemy boisz się pisać wprost - "lepiej dawać kasę polskiemu klerowi niż Żydom". Jeśli się pomyliłem masz szansę na korektę mojego tłumaczenia :)
A co do wątku alkoholowego to zwróć uwagę, że Ty go akurat rozkręciłeś - mogłeś wybrać żarcie, grilla, itp... To tyle w temacie zaniżania :)
A co do zniżania poziomu dyskusji do Adiego - jak dla mnie o wiele bardziej żenujące jest sprowadzanie każdej dyskusji do wątków alkoholowych, co na niniejszym blogu jest standardem..
To nie demagogia. Ani Ty ani ja nie mamy wpływu kto zasiądzie w ławach.Bo to ustala firma. My tylko to legalizujemy. Jeśli na to nie mam wpływu to już wolę aby w nich zasiadali ci którzy mnie mniej kosztują! A jeśli idzie o to kto sypie/sypał bardziej groszem ojcu to możesz się zdziwić. PiS nie jest tu liderem!
Jurek - oj, stąpasz na granicy, którą można łatwo przekroczyć i pójść w drugą stronę demagogii. Pensja każdego posła jest taka sama, wydatki na biura itp. odgórnie reglamentowane, ale to, co robią nasze osły ze wspólną kasą, czyli budżetem, to już inna sprawa. Pijesz do ośmiorniczek, ale przecież to grzech chyba każdej kasty rządzącej. Mnie bardziej dotyka to, jakie instytucje są finansowo wspierane - i tu nie ukrywajmy, że akurat rządy PiS+przystawki upodobały sobie robienie dobrze Kościołowi, szczególnie temu z kujawsko-pomorskiego. Mi się to nie podoba, ale co ja mogę? :)
Podsumowując: to, czy w rządzie siedzi burak cuchnący czy pachnący - i tak pozostanie burakiem . Ale upudrowanie chociaż zmniejsza smród tego pierwszego :)
Tomek. Nie ma znaczenia czy to Niesiołowski czy Krystyna. Od zawsze w takich gremiach zasiadali nasi przedstawiciele. To znaczy "MY"! Jedni mniej, drudzy bardziej upudrowani. Wolę jednak tych którzy nie robią się na kulturalnych intelektualistów. Ci kulturalni mnie mniej kosztują! Z prostego powodu! Cham perfumuje się przemysławką. "Intelektualista" francuską perfumą zagryzając ośmiorniczkami. Per saldo burak jest tańszy w utrzymaniu :(
Huann - jeszcze kilka lat dopuszczania łysych, szczekających piesków z flagami ONR w okolice suki, sorry, słusznie nam panującej partii wraz z jej przystawkami i urodzi się nowoczesny rodzimy pomiot, czyli antyniemiecki kult Adolfa :) i wtedy już nie będzie żadnej dyskusji, tylko pięć piw na głowę i pałą w łeb :)
Jurek - problem w tym, że to Krycha zachowuje się jak menel wpuszczony na salony, który znalazł sobie towarzycho przymykające nos na wydobywający się odór prymitywizmu. To, że ktoś dał jej na UW tytuł profesora nadzwyczajnego jest dla mnie fenomenem polskiego szkolnictwa wyższego :) żeby nie było - podobne zdanie mam choćby o Niesiołowskim.
Angelino - to samo miałem napisać..
Mors - no właśnie, wykorzystanie "promocji" z rąk Hitlera przez Polaków na Zaolziu jak rozumiem również łapie się pod kategorię "dużo wspólnego"? :)
A co Wy tacy "salonowi" ? Krysia jest spoko.Ona tego nie owija w bawełnę. Kiedyś A.Lepper wspominał również o nadużywaniu perfumy ! Swoją drogą wolę się napić z menelem niż rezerwować stolik u Sowy !
Bo wpisy Trollkinga trzeba czytać na długo przed obiadem lub długo po obiedzie, żeby zwrotki nie było :) Ja wrażliwy nie jestem i teksty o Kryśce czytam chętnie :)
Ze wspomnieniem Krychy przegiąłeś. Czytałem wpis po obiedzie. Obiad już jest w kiblu, a na drugi nie mam szans. Wisisz mi kebaba. Z mięsem!!!!!!!!!! :)
Huann - tego się właśnie obawiałem. Raz jeszcze przyjmij moje przeprosiny :)
Mors - ja bym ją chętnie zapomniał, ale niestety ona nie daje nam na to szansy :) faktycznie, literówka była, bo wpis dodawałem z tabletu. Coś jak prezentacja premiera z tego urządzenia :)
Czytając "jak niepyszny" wyobraziłem sobie nieudaną mięsną potrawę tybetańską, ale jak przeczytałem "Krystyna", to mi się już rozwinął doń cały wachlarz piskudnych sałatek.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"