Co jest cięższe od pójścia do pracy po dniu ustawowo wolnym? Mobilizacja do wstania na rower o takiej godzinie, żeby zdążyć wykonać ciężką misję pójścia do pracy po dniu ustawowo wolnym... Zaprawdę, to niemal niewykonalne. Ale... znowu się udało :) Choć po nocnych opadach wstępnie wydawało się, że będzie mi dane dłużej pospać... Nie tym razem. Nie żebym żałował :)
Wybrałem dziś crossa, gdyż pogoda mimo wszystko była niepewna. Jak się okazało śmiało mogłem szosować, bo nie spadła ani kropla deszczu, jednak momentami zerknięcia na solidnie zachmurzone niebo dawały złudną nadzieję na to, żeby wewnętrznie usprawiedliwić swoją decyzję. Nie tym razem. Nie żebym żałował :)
Za to trochę pokombinowałem z trasą. Teoretycznie wykonałem "kondomika" z Poznania przez Stęszew, Łódź, Dymaczewo, Mosinę, Puszczykowo i Luboń do domu, ale rozbudowałem go na tyle, że na mapie bardziej przypomniał słonicę w ciąży urojonej. Przetestowałem bowiem nowe-stare drogi w Luboniu i Komornikach, zaliczyłem bonusowo dziury w serze, czyli drogowy koszmar w Rosnówku, a także kilka polnych dróżek WPN-u. No a wiatr wszedł na kolejny poziom perfidii, bo tak jak zmienia kierunek za każdym razem na wmordewind wtedy, gdy kręcę szosą, to dziś, gdy miałem z grubsza gdzieś patrzenie na licznik oraz na średnią, okazało się, że tym razem był przewidywalny. Nie żebym żałował :)
Komentarze (7)
Mors - dzięki. Choć bywały czasy, gdy był on w pełni sprawny i wykręcało się w lepsze dni pod 30 :)
Poznałem, tylko między wierszami ;) W zeszłym roku byłem zaś na Kolonii, ale to był poniekąd Koniec: http://huann.bikestats.pl/1504337,Wieniec-Konczy-Dzielo.html
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"