Od rana miało padać i grzmieć, na szczęście za to płacimy meteorologom, żeby uznawać ich wymysły za debilne. Czyli tak samo jak z politykami :) Coś czułem wczoraj nosem i lewą małżowiną uszną, że jednak dziś pokręcę - no i udało się. Jednak zapobiegliwie wyruszyłem dość wcześnie - niepotrzebnie. Wróciłem o suchej stopie.
Postanowiłem po raz kolejny podjąć się beznadziejnej misji pójścia z wiatrem albo na ugodę, albo na delikatną próbę oszukania go. Mimo zapowiadanych podmuchów z południowego wschodu ruszyłem na południe, a potem na zachód - przez Luboń (pusty!!!!!!!!), Puszczykowo, Mosinę do Dymaczewa i Stęszewa. Do tej pory - nie byłem zaskoczony - wiało mi z boku i w pysk. Ale przecież został ostatni kawałek, z powrotem do Poznania, przez Szreniawę oraz Komorniki (puste!!!!!!!). I... zaczęło wiać z północy. Tym samym ostatecznie stwierdzam, że z gnojem nie ma co iść na układ, tylko nienawidzić go z całego serca, siać ową nienawiść w serca innych, a także kwestionować głośno czy w ogóle jest prawdziwym wiatrem, a nie działającym na zlecenie obcych sił "wietrem" czy innym "widnem".
Co do tego ostatniego to jestem na bieżąco, bo obejrzałem dziś "film" pod tytułem "Smoleńsk". Wiem, wiem, przecież mogłem dać się zakuć w dyby lub zapisać na łamanie kołem, ale nie, postanowiłem być hardkorem ;) Nie żałuję, bo miałem dostęp za free, ale gdybym musiał zapłacić za to "coś" choćby grosz to bym żądał zwrotu wraz z odsetkami za szkody moralne. Chociaż generalnie to fajnie, że powstała w końcu alternatywa dla "Misia" czy "Rejsu", choć niezamierzona :) Natomiast gra aktorska na poziomie teatrzyku w wykonaniu najbardziej niepełnosprytnych uczniów gimnazjum dla opóźnionych umysłowo mnie skrzywdziła i moje życie już nigdy nie będzie takie same :)
A dziś na trasie przyuważyłem takiego oto bociana, który tak się zestresował moją obecnością, że po chwili odleciał, dzięki czemu kilka małych kręgowców zawdzięcza mi zapewne dalszy żywot. Zawsze to jakiś dobry uczynek :)
Komentarze (16)
Twoi, Twoi... nie wstydź się :)
Ja swoich nie mam, za to mam odruchy wymiotne w temacie polskiego bagna pseudopolitycznego :)
Co do (wdzieczności) życia kręgowców ? To dzisiaj już to nie jest takie pewne. W pewnych kręgach "stoi" kolejka by się przenieść w inny wymiar. Mają jeden problem. U nas jakoś z dostawami kredek jest cienko ! :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"