Zerkając rano na prognozę pogody i analizując kierunek wiatru już przed startem wiedziałem, że mogę sobie odpuścić ciśnięcie. Więc odpuściłem ;) Raz, że upał, dwa - kierunek wschód oznaczał po pierwsze Starołęcką, po drugie Starołęcką, a po trzecie Starołęcką, która skutecznie stopuje jakiekolwiek wynikowe zapędy. Zresztą nie zawiodłem się w tym temacie, jak zwykle. Niestety. Pierwotnie planowałem wykonać trasę do Koninka, gdzie zamierzałem skręcić na Rogalinek i wrócić przez Mosinę i Puszczykowo, ale się pozmieniało :)
Czemu? Bo w Krzesinach na rondzie "załapałem" towarzystwo innego szosona, z którym w przeciwieństwie do sporej części tych naszych nieszczęsnych napinaczy dało się pogadać, na tyle sympatycznie, że zmieniłem plany i "odprowadziłem" go nieznaną mu wcześniej trasą przez Szczodrzykowo i Dziećmierowo do Kórnika, gdzie rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę. Marcin, bo tak zwał się ów kolarz, aktualnie testuje najnowszą wersję Krossa Vento 4.0, a mnie ucieszyły dobre recenzje tego sprzętu. Przy okazji od gadania w gorącym powietrzu straciłem na jakiś czas głos, za to zyskałem chrypę. Zamiana roku normalnie :) A kolegę serdecznie pozdrawiam :)
I na koniec przyuważony wczoraj hicior z w miarę nowego tunelu na Dębcu. Najczęściej jadę przezeń dość szybko, więc nie jestem w stanie powiedzieć kiedy zawisł tam taki oto znak. Dodam, że znajduje się on nad pasem dla rowerów, a nie został zamieniony na znak ścieżki pieszo-rowerowej (C-13/C-16). Wysłałem fotkę do stowarzyszenia Rowerowy Poznań, gdzie w odpowiedzi dostałem najpierw znak zapytania, a dziś rano info, że dowiedzieli się u źródła, iż projekt został zatwierdzony omyłkowo z błędami i oznakowanie ma być poprawione. Poezja, szczególnie w przypadku fachamana, który to bezmyślnie zamontował, bo "tak miał w planie". Żałuję tylko, iż nie zawiesił tu w ogóle znaku zakazu jazdy rowerem :) Od rana mam dzięki temu ustawiony dzień i szeroki uśmiech na pysku :)
Komentarze (4)
To na pewno :) a Ty ostatnio masz dużo dowodów potwierdzających to hasło, jak zauważyłem. I super :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"