Pan(n)a niesmaczna

Czwartek, 18 maja 2017 · Komentarze(7)
Kategoria Góry
W pewnym sensie sobie to wykrakałem. Pisząc wczoraj o moich wątpliwościach w tematyce wytrzymałości sprzętu, którym kręcę w Jeleniej Górze i okolicach, czyli starym, prawie już dwudziestoletnim Authorem Mystic, miałem na myśli całokształt jego pseudo-mtb-owego jestestwa, z zardzewiałymi częściami i tym podobnymi. Nie spodziewałem się jednak, że zostanę ofiarą… ale czego – za chwilę.

Najpierw o planach. Zatęskniło mi się za Rudawami Janowickimi, moimi ukochanymi górkami w Sudetach. Trasa wyznaczona, wyjazd około dziewiątej rano, w temperaturze prawie jak na moje odczuwanie upalnej. Wiatr, którego miało nie być, oczywiście był, i to dość mocny, ale co tam – w końcu wróciłem do macierzy, w niej można więcej :) Spokojnie minąłem jeleniogórskie lotnisko...

...dokręciłem do Łomnicy i Wojanowa...

...w którym zacząłem wspinać się na górkę, by znów znaleźć się w granicach Jeleniej. A w sumie najpierw znalazłem się w rzepaku. Znów robię wyjątek w temacie żółtaczki, bo po prostu było ładnie :)

Ładnie było jeszcze kawałek, szczególnie, że mogłem się rozpędzić. Niestety na końcu rozpędzenia była… Tu chwila pauzy na niesmaczny żart. Osoby zbyt wrażliwe proszone są o nieczytanie :)

Przychodzi informatyk na badania okresowe. Lekarz mówi:
- Wszystko ok, ale na jutro proszę przynieść próbkę moczu, kału i spermy.
- To może przyniosę po prostu majtki?

Tyle. Te majtki są jak na moje idealnym odpowiednikiem polskich DDR-ek. Jest tam wszystko. W Maciejowej przekonałem się o tym naocznie, gdyż gdzieś pomiędzy jedną a drugą kostką znalazł się wielki kawałek szkła. Znalazł się dokładnie w mojej oponie. Na szczęście miałem zapasową dętkę, ale ile wytrzyma opona z dziurą – pewien nie byłem.

Postanowiłem więc zawrócić, Rudawy zostawiając jak niepyszny. Skierowałem się w kierunku domu, z obawą obserwując tylne koło. Do centrum Jeleniej nic się nie wydarzyło, postanowiłem pokręcić więc dalej, do Cieplic. Pany nie było, a na liczniku w kilometrażu 30+. Stwierdziłem, że ryzykuję do końca, kierując się na Perłę Zachodu. I tam dotarłem w całości, ba, nawet więcej – przez Siedlęcin oraz Jeżów udało mi się wrócić do domu. Dokładnie na styk, bo obiecałem, że w południe się pojawię. Byłem nawet ze dwie sekundy przed :) A Jelonkę na mapie ukrzyżowałem.


Zdjęć nie ma za dużo, bo jakoś przez tę nieszczęsną oponę nie miałem nastroju. Po południu zresztą, przed już nierowerowym wypadem do Karpacza, nabyłem nową, zobaczymy jak się sprawdzi. Za to miałem przy sobie kamerkę i coś czuję, że z Perły powstanie kiedyś filmik. Pytanie tylko – za sto lat czy za pięćset? Bo wcześniej nie znajdę na to zapewne czasu.

Cud, że te pięć dych dziś wykręciłem.

Komentarze (7)

Lapec - o! To o Tobie dobrze świadczy, pięknie! :)

Mors - no no... :)

Bobiko - się mi przypomniało co do Rudaw:

https://www.youtube.com/watch?v=rXewaS_AV_0

Mam już na koncie co najmniej dwie osoby zainspirowane tym kierunkiem, więc... :)

Trollking 20:26 niedziela, 21 maja 2017

A po czym informatycy poznają, jak zakładać gacie?

Żółtym do przodu, brązowym do tyłu...

mors 00:32 niedziela, 21 maja 2017

Mamy kolego podobne gusta górskie :) Rudawy szczególnie w zimę uwielbiam ;]

Lapec 14:50 sobota, 20 maja 2017

Bobiko - obowiązkowo! Małe, ale zadziorne są :)

Ania - ale czemu akurat mi na urlopie? :) widoczki są, dziś dodałem kolejne.

Jurek - ciekawe skojarzenie :) ja ewentualnie zauważam paszczę, bez postaci. A co do skromności to nie wiem co rzepak ma do zaoferowania w tym temacie :)

Trollking 21:46 piątek, 19 maja 2017

Nie bądź taki skromny z tym rzepakiem.
Powiedz że się cieszysz ! :)

Mnie ślad tej trasy przypomina , nadlatującą postać ! :)

Jurek57 20:36 piątek, 19 maja 2017

Każdemu może się zdarzyć, no co... :) Ale fajne tam widoczki są. Super!

anka88 16:34 piątek, 19 maja 2017

A tego jeszcze nie znałem. musze w te Rudawy wjechać kiedyś ;)

bobiko 11:07 piątek, 19 maja 2017
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa asudo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]