Misiosłoń

Środa, 17 maja 2017 · Komentarze(3)
Do pewnego momentu dzisiejszego wyjazdu zgodny byłem przyznać, że wiatr w końcu się ustabilizował, bo po tym jak przez 2/3 drogi wiał mi w pysk, na chwilę zaczął delikatnie mnie popychać. Moja głowa pełna była już optymistycznych myśli na temat sympatycznej średniej, gdy nagle wszystko wróciło do normy. Eh :) Próbowałem jeszcze wywrzeć nań presję, z niepowstrzymaną mentalną agresją szepcząc "oj ty, oj ty, niedobry wiaterku, ojoj", ale chyba się obraził za zbyt dużą stanowczość :P

Wykonałem klasyk - z Dębca przez Luboń, Mosinę, Puszczykowo, Mosinę, Dymaczewo, Stęszew, Szreniawę, Rosnówko, Plewiska i do domu. Kiedyś był to "kodnomik", ale od kiedy już na stałe zacząłem jeździć objazdami, żeby ominąć ddr-kę w Luboniu oraz korki w Komornikach, strasznie się on rozpasł i jak widać na załączonej mapce przypomina już bardziej misia. Albo nawet niedorozwiniętego słonia.

Dzisiaj po południu wyjazd z Wielkopolski na kilka dni. Pogoda zapowiada się ładna, więc mam nadzieję, że w wolnych chwilach (a mało się ich zapowiada) coś wykręcę, jeśli tylko sprzęt nie rozpadnie mi się już kompletnie na atomy.

Na koniec zdjęcie. Niewyraźne, bo robione podczas jazdy. Bohaterem nie jest rzepak, bo w tym "sezonie" odpuszczam zażółcanie BS, a przedstawiciel jednej z najbardziej morderczej broni masowego rażenia, czyli Polak w samochodzie. No comments.


Komentarze (3)

Bitels - mission to też jest :) czekam na Twoją relację, mam nadzieję też rowerową :)

Ania - już chyba wczytałaś jak było :) ale dziękuję za wiarę :)

Trollking 21:49 piątek, 19 maja 2017

Sprzęt na pewno się nie rozpadnie :) Będzie służył Ci jeszcze pewnie długo. Tego życzę.

anka88 19:12 środa, 17 maja 2017

Tytuł wpisu przeczytałem: Mission :)
Życzę udanego wyjazdu. W piątek też ruszam z domu na weekend :)

Bitels 13:30 środa, 17 maja 2017
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa iecee

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]