Regulaminowo
Wiatr - wciąż silny, męczący i upierdliwy - przynajmniej zmienił na jeden dzionek kierunek na południowo-zachodni. Tyle dobrego, Wykonałem więc "kondomika" od strony Lubonia, Puszczykowa, Mosiny, Dymaczewa, Stęszewa, Szreniawy, Rosnowa i przez Plewiska do domu. Wyjątkowo zdążyłem przed deszczem, bo lunęło minutę po tym jak wszedłem do domu. Zadziwiające.
Wyjaśniła się zagadka z niezaliczaniem mi niektórych wyjazdów do European Cycling Challenge. To znaczy wyrażenie "wyjaśniła się" jest lekko na wyrost, bo włączył się lekko absurdalny klimat. Oto wyjątki z regulaminu:
"7. Przejazdy o średniej prędkości większej niż 30 km/h ORAZ JEDNOCZEŚNIE o maksymalnej prędkości większej niż 45 km/h są niekwalifikowane do wyzwania, tym samym do tabeli wyników, pojawiają się jedynie w statystykach. To samo dotyczy przejazdów dłuższych niż 35 km" - hehe, jak się okazało nawet moje ślimacze tempo z ostatnich dni byłoby jeszcze do ogarnięcia, ale już dystanse mnie dyskwalifikują, tak samo jak Vmax.
"9. W zakładce "Tablica wyników" będą zliczane tylko km z części przejazdu odbytego wewnątrz granic administracyjnych miasta" - no ok, tłumaczy to mikrodystanse, które mi się zaliczają, zamiast tych pełnych.
"13. Przejazdy podczas treningów sportowych są niekwalifikowane" - cokolwiek to znaczy.
"14. Niedopuszczalne jest dzielenie przejazdów na kilka części" - to jest mój ulubiony zapis, gdy weźmie się pod uwagę, iż:
"15. Jeśli nie posiadasz smartfona możesz ręcznie wprowadzać swoje przejazdy rowerowe. Jednakże, ręcznie można wprowadzić jedynie 6 przejazdów rowerowych dziennie" - czyli: możesz ściemniać poprzez ręczne wpisy, ale jak już legalnie przejedziesz więcej niż 35 km to kiszka.
Jesteśmy w domu. Albo w czymś innym na "d' :) To tylko zabawa, więc nie zamierzam się czepiać. Za uczciwy chcę być po prostu :) A że po raz kolejny okazało się, iż regulaminy czytam po fakcie to już inna moja przypadłość :)








