Padaka

Sobota, 6 maja 2017 · Komentarze(14)
Świat wraca do normalnych, sprawdzonych od dawna patentów. W sumie fajnie, szkoda jedynie, że oznaczają one jedno - mój wolny dzień = deszcz. Jeśli więc ktoś planuje jakieś konkretniejsze eskapady to chętnie udostępnię swój grafik :)

Dziś było nie inaczej - wstałem nawet dość wcześnie, ubrałem się w strój rowerowy i w tym momencie lunęło. Jako że w planach miałem podskoczenie po południu do Teściowej po wykonaną specjalnie dla nas wałówę, lekko owe plany zmodyfikowałem i poszedłem po śniadaniu, pokonując te łącznie siedem kilometrów spacerkiem, w drodze powrotnej stukając słoikami jak pierwszoroczniak z Wyższej Szkoły Gotowania na Parze wracający od rodziny w niedzielę wieczorem.

Gdy wypiłem drugą tego dnia kawkę zauważyłem, że zaczyna się wypogadzać. Cud jakiś. Otrzymałem warunkową zgodę od Cenntrali na wyjazd, więc nie zwlekałem :) Krótko zastanawiałem się jedynie, który rower wybrać i finalnie padło na szosę, bo była ciut bardziej usyfiona. Polecam się jako fachowy doradca w takich sytuacjach :) Wiało z północy, więc zacząłem przepychać się przez miasto, wolno mijając Górczyn, Grunwald, by przez Golęcin wydostać się na bardziej przejezdne tereny, czyli Strzeszyn oraz Kiekrz. Tam skręt na Rokietnicę i Mrowino, nawrotka na Napachanie i... W tym momencie znów zaczęło lać i nie przestało aż do mety. Minerałów łyknąłem za wszelkie czasy, poczułem to ulubione przez każdego rowerzystę chlapanie w butach, a z kasku mogłem doprowadzić sobie rurkę do ust i w ten sposób uzupełniać braki w nawodnieniu.

Wróciłem przez Chyby i Baranowo, a w Przeźmierowie zapragnąłem być sprytniejszy niż ustawa przewiduje, chcąc jednocześnie lekko skrócić trasę oraz ominąć tamtejszą gównianą DDR-kę. Radośnie skręciłem w jedną z bocznych odnóg DK92, będąc pewnym, że wyjadę na wysokości Toru Poznań, bo tak wskazywała logika. Okazało się, że w Przeźmierowie mają inną, przez co wylądowałem.... na gównianej DDR-ce. Brawo ja. Brawo też moje koła, że wytrzymały konfrontację z taką ilością krawężników.

Na granicy Poznania i Plewisk obowiązkowo postałem sobie jeszcze na przejeździe kolejowym (tym razem nie dało się dostać nagłego ataku jaskry w tematyce sygnalizacji, bo szlaban dawno już był zamknięty. Spryciule jedne), a już w domu wielką radość z mojego przybycia wyraziła pralka, jak zwykle głodna. Nażarła się dziś dwukrotnie, bo nie tylko strój, ale i buty można było wyżymać.

Komentarze (14)

Bym rzucił, ale nie mam pięćsetki w jednym banknocie (nie, nie mogę rzucić nominałami, które w sumie dadzą równowartość) ;) poza tym moooooże tam jeden przepis kiedyś złamałem, ale był on źle skonstruowany :)

Trollking 19:59 środa, 10 maja 2017

Pochwalam i takie jest moje zdanie. A że nie korzystam, łamiąc przy tym przepisy - to już inna broszka. Niech rzuci we mnie nową pięćsetką ten, kto nie złamał nigdy żadnego przepisu ruchu drogowego ;-)

"Klasyczna wersja "słoika" przewiduje dostawę z domu rodzinnego znajdującego się w innym mieście" - widzę że przeczytałeś regulamin konkursu. Brawo!!! Wiem że w tym nie uczestniczysz. Najpierw są kwalifikacje hehe.

Ja celuję w "Piękni i bogaci". Poczta pantoflowa mi doniosła, że nie mam konkurencji ;-)

lipciu71 18:31 środa, 10 maja 2017

Co do pierwszego akapitu - nie wierzę własnym oczom :) "A ja pochwalam tworzenie ścieżek rowerowych" - czy to naprawdę Ty napisałeś? Może Ciebie ktoś porwał i kazał to wystukać z pistoletem przystawionym do skroni? Jeśli nie możesz powiedzieć to kliknij trzy razy na klawiaturze w "page up" i cztery razy w "scroll lock". Będę wiedział, że należy poinformować odpowiednie służby :)

A na poważnie - już kilka razy proponowałem mój patent: jeśli już muszą być takie ścieżki (i chodzi mi o te kostkowe, nowo budowane asfaltowe są już częściowo ok) to niech będą oznaczone jako droga dla pieszych z tabliczką "dopuszczony ruch rowerowy". My mamy spokój, emeryci, renciści i przedszkolaki czują się bezpiecznie, wszyscy są happy.

Klasyczna wersja "słoika" przewiduje dostawę z domu rodzinnego znajdującego się w innym mieście, a nie tak jak tu, z Wildy na Dębiec ;) poza tym nie mam zamiaru brać udziału w żadnym konkursie :)

Trollking 14:15 środa, 10 maja 2017

A ja pochwalam tworzenie ścieżek rowerowych, mimo iż z nich prawie nie korzystam. Pamiętajcie że z nich korzystają osoby starsze, mniej otrzaskane z ruchem drogowym, dzieciaki itp. Wy patrzycie na nie z perspektywy weteranów rowerowych, którzy z niejednego łańcucha smar po twarzy sobie rozsmarowali. Nie bardzo widzę chęć wysłania dziecka przez rodzica do szkoły rowerem po ruchliwej ulicy. Ścieżką owszem. Zatem swój głos obiektywnie oddaję na TAK.

"Jako że w planach miałem podskoczenie po południu do Teściowej po wykonaną specjalnie dla nas wałówę" - czyżby rozgrzewka przed zapisami do kolejnej edycji szalenie pasjonującego programu "SŁOIKI" ;-)? Pamiętaj tylko, że do finału dochodzą tylko mięsożercy hehe.

lipciu71 07:30 środa, 10 maja 2017

Grigor - o kurde, czego to ja się doczekałem.. czytania moich wypocin na głos... przerażające :) ale... dziękuję ;)

Jurek - oczywiście, że masz rację z tym "spychaniem" do enklaw. Jednak jeśli już coś jest zaczęte źle to pozostaje jedynie łatać dziury i stopniowo dodawać innowacje. Aktualny prezydent - co chyba musisz mu przyznać - nie boi się stawiać na komunikację miejską wzmacnianą choćby taksówkami, kosztem odpuszkowania miasta. Do tego powstają pasy rowerowe, choćby te w samym centrum. Wyłączane są też stopniowo światła na przejściach i niektórych skrzyżowaniach - finalnie jest to na plus dla płynności ruchu i pieszych, i samochodów. Powoli pojawiają się w końcu patenty sprawdzone w cywilizowanych krajach.

Mors - też nie wiem. to literówka :) Pisanie w pośpiechu ma takie konsekwencje ;)

Trollking 15:42 niedziela, 7 maja 2017

WSP to taka troche Anna Grodzka wsrod uczelni. ;) To by wiele wyjasnialo. ;))

Domyslalem sie znaczenia slowa Centrala, ale nadal nie wiem, czemu przez dwa "n"? ;)

mors 09:45 niedziela, 7 maja 2017

Robienie ścieżek rowerowych w centrach miast. Zwłaszcza takich jak Poznań mija się z celem.
Po pierwsze. Zabudowa na to nie pozwala. Zawsze się to kończy tym że trzeba komuś "zabrać".
Albo pieszym albo samochodom.
Rowerem można jeździć po ulicach spokojnie pod warunkiem że są bezpieczne , czytaj równe !!!
Że wymusi się od użytkowników (tych na rowerach i tych w autach) przestrzegania zasad.
Spychanie rowerzystów na osobne enklawy a zostawianie kierowcą dróg na ich wyłączność powoduje że kiedy już jedni i drudzy w centrach miast muszą jeździć obok siebie to nikt nikomu nie ufa. Te "białe rowery" są tego najlepszym (niestety najgorszym) przykładem.

Jurek57 22:06 sobota, 6 maja 2017

Przerażają mnie ludzie (urzędnicy) którzy mają misję do spełnienia. Zwłaszcza tacy którzy (również obecny prezydent) który chce mi zrobić dobrze !

Jurek57 21:38 sobota, 6 maja 2017

Ania czytała mi na głos Twój wpis i powiem, że czyta się to jak dobry felieton :-)

grigor86 21:22 sobota, 6 maja 2017

Centrala to moja Żona :)

WSP jest napisana z premedytacją jako on, bo zamienił/a/o się w UZ. Twór bezpłciowy. Nie po raz pierwszy używam takowej zbitki :)

A Tobie jak widzę już lepiej, bo znów podskakujesz! :)

Trollking 21:15 sobota, 6 maja 2017

Co to jest "Cenntrala"? ;)

Jednak to prawda, co mówią o poziomie kształcenia w Zielonej..
"przy dawnym WSP" - "przy dawnej"! ;pp WSP była kobietą! ;)

PS. u mnie nie padało. :)

mors 21:02 sobota, 6 maja 2017

Walery - dziękuję za współczucie :) ja w ZG przez jakiś okres mieszkałem przy dawnym WSP, więc pamiętam, że było bosssko z wyjazdami. Co do samego Poznania to powoli dzieje się lepiej, bo prezydent jest ostro walnięty w temacie roweru, ale poprzednik zostawił po sobie taki gnój, że głowa mała. A i tak nawet to jest pikuś przy tym, co dzieje się na zadupiach... większość moich tras jest tak skonstruowana, żeby omijać "udogodnienia" dla rowerzystów :)

Ania - się jeździło, choć łatwo nie było. Joł :)

Trollking 19:19 sobota, 6 maja 2017

Tak to właśnie czasami bywa... dzień wolny, a tu z nieba się leje :/ Ale najważniejsze, że się jeździło :)

anka88 18:08 sobota, 6 maja 2017

Gdy czytam Twoje wpisy o przygodach na chodnikach rowerowych, cieszę się, że mieszkam na obrzeżach miasta i właściwie, jadąc w każdym kierunku, mogę ominąć centrum. Faktem jest też to, że w Zielonej Górze nie ma aż tyle śmieszek, co w Wielkopolsce :) Cieszę się i jednocześnie współczuję :/ Na wąskim kole nie jest lekko w dużym mieście...

Walery 17:24 sobota, 6 maja 2017
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa aprag

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]