Ze szprychami bez zmian
Dziś więc mogłem już spokojnie pokręcić szosą. Nawet lekki rowerowy głodek już się pojawił :) Wykonałem klasyk przez Luboń, Wiry, Komorniki, Szreniawę, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo, Palędzie, Dąbrówkę i Plewiska na Dębiec, z nawet całkiem optymistycznym nastawieniem do jazdy, skorygowanym jednak już na trasie przez wmordewind, nie za mocny co prawda, ale standardowo towarzyszący mi przez jakieś 80% drogi. Zresztą mniej istotne - priorytetem było dziś sprawnie, bo w linii prostej, a nie na modłę studenta z soboty o czwartej rano, toczące się koło.
Skończyłem słuchać "Na zachodzie bez zmian" Remarque'a. Smutna to, ale bardzo mądra lektura, idealnie ukazująca abstrakt oraz okrucieństwo wojny, w tym przypadku tej pierwszej światowej. Wspominałem już podczas rozpoczynania słuchania o niejakim Kaczyńskim, który finalnie jednak skończył marnie, a pod koniec objawił się też... Lewandowski. Jest bowiem epizod związany z wizytą w niemieckim wojsku jego... żony z dzieckiem. Zaiste, Reamrque, urodzony jeszcze w XIX wieku, był genialnym wizjonerem ;)
Polecając każdemu tę książkę sprzed prawie stu lat, apeluję - Antoni, cytaciki dla Ciebie i innych podobnych twardogłowych wszystkich politycznych opcji (w przeszłości i przyszłości), przekonanych o narodowych "wyższościach" jednych nad drugimi:
"Ciągle jeszcze jest poruszony i natychmiast miesza się do rozmowy, dopytując się, jakże też właściwie wybucha wojna.
-Zazwyczaj tak, iż jeden kraj ciężko obraża inny - odpowiada Albert z niejaką wyższością.
Lecz Tjaden mówi z głupia frant:
- Kraj? Tego nie pojmuję. Jakaś góra w Niemczech nie może przecie obrazić góry we Francji. Albo jaka rzeka, las lub pole żyta.
- Czy jesteś tuman, czy tylko udajesz?- ze złością powiada Kropp. - Nie to mam przecież na myśli. Jeden naród obraża drugi.
- Po cóż więc jestem tutaj?- odpowiada Tjaden.- Ja nie czuję się obrażony".
"Mieliśmy osiemnaście lat i zaczęliśmy kochać świat i życie, i do tego właśnie musieliśmy strzelić. Pierwszy granat, który uderzył, trafił nas w serce. Jesteśmy odcięci od czynnego życia, od dążeń, od postępu. Nie wierzymy już w nie, wierzymy w wojnę".
"Czego oczekują od nas, kiedy nadejdzie czas, że nie będzie wojny? Naszym zajęciem poprzez lata całe było ROBIENIE TRUPÓW: to był pierwszy zawód w naszym istnieniu. Nasza wiedza o życiu ogranicza się do śmierci".
Jutro znów podobno ma padać :/








