Dzień świstaka

Sobota, 22 kwietnia 2017 · Komentarze(4)
Pamiętacie zapewne tytułowy film... Bill Murray budzący się każdego ranka w tym samym łóżku, przeżywający w kółko ten sam dzień. No to dokładnie mam ten dzień rowerowego  świstaka od kilku miesięcy, może z pojedynczymi wyjątkami. Wstaję, za oknem widzę najczęściej pochmurne niebo, po wskaźnikach termometru ciężko jest stwierdzić czy mamy jeszcze zimę czy już wiosnę, a przede wszystkim występuje punkt kluczowy - ten sam, koszmarny i upierdliwy wiatr. Który dziś przekroczył już granice zdrowego rozsądku, jeśli w ogóle kiedykolwiek je miał. Co finalnie kieruje mnie do rozpoczęcia dnia świra.

Ciężko z motywacją do wstania, ale tak już pisałem - samo się nie wykręci. Zwlekłem się więc dziś przed pracą, wypiłem kawkę i ruszyłem. Jak żółw ociężale, para buch... Zresztą jaka para? Nawet gdyby była to ciągnąłby się za mną prawie poziomy jej pas, bo poruszanie się do przodu łatwe nie było. Nie mówiąc już o utrzymaniu pionu na wiaduktach, zakrętach oraz rondach, gdzie podwijało koła nieziemsko. A na trasie latały mi przed kierą gałęzie oraz fragmenty... świeżo wyciętych drzew. Tyle w temacie bezpieczeństwa, które zapewnia wycinka. 

Zrobiłem jeden z klasyków, z Dębca przez Plewiska, Skórzewo, Zakrzewo, Więckowice, Dopiewo, Palędzie, Gołuski i Plewiska do domu. I tyle - po prostu kolejny dzień świroświstaka :)

Komentarze (4)

Wiadomix. Huragany mamy codziennie na śniadanie.

Trollking 18:29 wtorek, 25 kwietnia 2017

Kiedyś może doczekasz dnia, gdy żywe drzewa będą latać w poprzek drogi...

mors 23:49 poniedziałek, 24 kwietnia 2017

W przypadku Twoich kół to wiało już w takim razie w fabryce, gdzie je robiono :) Ciężka to musi być praca :)

Trollking 14:15 niedziela, 23 kwietnia 2017

W temacie wiatru w tym dniu wyjątkowo się zgadzam. Szprychy po jeździe zrobiły mi się płaskie ;)

lipciu71 13:54 niedziela, 23 kwietnia 2017
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa wczet

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]