Oszukać przeznaczenie

Środa, 19 kwietnia 2017 · Komentarze(10)
Do dupy z taką wiosną. Na południu kraju śnieżyce, tu "jedynie" wichury i huragany, a do tego temperatury jak z przełomu listopada i grudnia. Wspomnę jedynie, iż mniej zostało dni do początku czerwca niż wstecz, do początku marca. Znając życie będzie tak jeszcze z tydzień czy dwa, a następnie nagle, w ciągu jednego dnia zrobi się pięćdziesiąt na plusie i będziemy zdychać. Entschuldigung, taki mamy klimat. "Umiarkowany".

Miażdżyło wietrznym gnojem z północy. I to miażdżyło tak, że gdy dotarłem do połowy swojej dzisiejszej wycieczki, czyli przez cały Poznań, Koziegłowy, Czerwonak, Owińska, Bolechowo do Murowanej Gośliny, czułem się jak koń zaprzęgowy po przeoraniu kilku hektarów i osiągając kosmiczną średnią na poziomie 24 km/h. Oł je. Co prawda powrót swoimi śladami poszedł mi przyjemniej, ale co się wymęczyłem to moje.

Samo pokonanie Poznania już tak łatwe jak wczoraj nie było. Wtorkowy luz na drogach się skończył, zaczęła się codzienna masakra, czyli puszka na puszcze puszką pogania. Ja po raz pierwszy przetestowałem już w pełni oddany do użytku wynalazek ddr-kowy przy ulicy Gdyńskiej, prowadzący do granicy z Koziegłowami. I nasunęło mi się pytanie - co brał ten, kto to projektował? Ścieżka nagle się kończy zakazem jazdy rowerem, żeby dalej kręcić trzeba... zawrócić, wspiąć się na wiadukt i z niego zjechać. Pokonując kilka przejazdów przez boczne uliczki, co dzięki naszym kochanym kierowcom jest zawsze zabawą pełną emocji. Plułem sobie w nieistniejący zarost na brodzie, że nie wziąłem ze sobą kamerki, tym bardziej, że studenciaki wróciły na szlaki i było co kręcić na ścieżkach :)

A, no i temat z tytułu. W okolicach Ronda Sródka jak zwykle przedostawałem się lewą stroną w kierunku ulicy Hlonda. I jak zwykle na pewniaka pokonałem abstrakcyjną, może mającą ze 300 metrów wyrwę pomiędzy jedną a drugą DDR-ką. Na profesjonalnie wykonanej przeze mnie mapce (:D) jest to ten czarny kawałek pomiędzy liniami bieli. A na niebiesko jedyny możliwy legalny/nie zagrażający życiu sposób objechania go, żeby finalnie i tak znaleźć się po tej samej stronie, po której było się wcześniej.

Przepraszam, nie jedyny - jest jeszcze możliwość przeprowadzenia roweru przez pasy, zniesienia go do przejścia podziemnego, wyjścia na górę, przejechania kawałek ścieżką, a następnie powrót na drugą stronę przez pasy...

Czemu o tym piszę? Bo dziś byłem świadkiem, jak nieroby ze Straży Miejskiej łapali na newralgicznym odcinku rowerzystów. Ja oszukałem przeznaczenie, co prawda dzięki krzywdzie innych, bo myknąłem w momencie, gdy mandaty były w trakcie produkcji. Osobiście jestem wrogiem jazdy po chodniku, tępię bezmyślne istoty mknące po nich, gdy mają obok zwykłe drogi, ale w tym przypadku zdrowy rozsądek każe wybrać takie rozwiązanie. Jak widać Szkodnicy Miejscy mają inne zdanie, a dochody miasta same się nie zrobią...

Przeznaczenie oszukałem jeszcze raz - w Owińskach, gdzie debilizm jest jeszcze większy, związany z centralnie postawionym w dwóch miejscach zakazem jazdy rowerem i zepchnięciem kolarzy na kostkę. Przezornie zjechałem na ten koszmarek, by po chwili samemu sobie gratulować na widok radiowozu :)

Komentarze (10)

Aaaa, skoro tak to w porządku :)))

Trollking 13:34 czwartek, 27 kwietnia 2017

Oczywiście. Wówczas tajnym podziemiem :)

lipciu71 04:54 czwartek, 27 kwietnia 2017

Naprawdę? Nawet jadąc lewą stroną, czyli tą, po której jest stacja paliw?

Trollking 21:14 piątek, 21 kwietnia 2017

Przeważnie wybierałem opcję podziemną. Szybciej.

lipciu71 12:34 piątek, 21 kwietnia 2017

Ale przynajmniej można próbować, zamiast pozostawiać bezmyślne rozwiązania, do tego jeszcze karząc za zachowania zgodne z logiką :)

Trollking 11:48 piątek, 21 kwietnia 2017

Nigdy się wszystkim nie dogodzi.

lipciu71 08:32 piątek, 21 kwietnia 2017

Waszczykowskiego bardziej pasuje :)

Trollking 21:45 środa, 19 kwietnia 2017

To się powinno nazywać Rondem im. Ryszarda Petru. :D

mors 21:39 środa, 19 kwietnia 2017

Cóż tu dodać... nic kulturalnego nie ciśnie mi się na usta :)

Poznań stara się nadrabiać zaległości rowerowe, ale to badziewie jest zadziwiająco trwałym reliktem. A że SM łapie tam ludzi to dla mnie skandal.

Trollking 20:07 środa, 19 kwietnia 2017

Doskonale rozumiem o czym piszesz. Ja jak już jestem rowerem w Poznaniu, to właśnie od Hlonda do Śródki i praktycznie zawsze jadę tym 300 metrowym odcinkiem chodnika. Przedostanie się tam przez tą szeroką drogę na światłach wymaga cierpliwości, a potem i tak trzeba znosić i wnosić rower na plecach przez tunel - przepraszam, że się wyrażę - ale to jest pojebane!

grigor86 19:36 środa, 19 kwietnia 2017
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa lkazd

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]