O-szóst-a :)

Niedziela, 16 kwietnia 2017 · Komentarze(12)
Szósta rano. Oto godzina, o której dziś wstałem. Chore? No chore. Ale raz na ruski (byle nie ukraiński) rok można. Choć się nie powinno, bo to chore :) A wykonałem ów irracjonalny manewr, żeby wykręcić rowerowo cokolwiek, bo całe popołudnie miało przebiec pod znakiem "rodzinka i spółka". Akurat nie zoo :)

Skoro już wstałem to wypiłem kawkę, pożarłem kilka kawałków ciasta, żeby być trochę cięższym podczas walki z wiatrem, zebrałem się i ruszyłem. Przezornie włożyłem na siebie kolekcję "Arktyka/Antarktyda 2016/17" i nie żałowałem. Kij z tymi całymi czterema (!) stopniami na termometrze, kij z przelotnymi opadami, ale sam sobie gratulowałem decyzji o zainstalowaniu w sobie dodatkowego balastu. To, co przeżyłem walcząc z centralnymi podmuchami niech pozostanie tajemnicą pomiędzy mną a nimi. Wstydliwą szczególnie dla mnie :) Postanowiłem nie kombinować, a pojechać w tę i z powrotem - z Dębca przez Plewiska, Palędzie oraz Dopiewo do Podłozin, czyli do niedawno odkrytych zasobów asfaltu, który zastąpił brukowo-polną drogę. Jednak wracając musiałem lekko skorygować trasę o Dąbrówkę, bo zabrakło mi kilometrów.

Gdy teraz próbuję sobie przypomnieć jakieś szczegóły wyjazdu to szczerze mówiąc średnio cokolwiek pamiętam. Jechałem obojętny na średnią, w lekkim półśnie, choć zapobiegliwie zapodałem sobie na drogę trochę muzycznego szatana do uszu. Ale kojarzę, że stwierdziłem sam przed sobą, że kręcenie wczesnym porankiem jest genialne, ptaki latają i śpiewają, ruchu praktycznie nie ma, a świat wydaje się jakiś taki mniej nerwowy. Tylko czemu do cholery nikt mi nie zainstalował na kierownicy poduszki? :)

Udało mi się zdążyć na śniadanie u Teściowej, a nawet przed nim ogarnąć. Natomiast popołudnie, zgodnie z przewidywaniami, to kompletny brak czasu na rower. Za to nastąpiła dalsza prezentacja okołodębieckich terenów "proptasich", czyli tym m.in. Szacht, ale niestety z powodu sporego ludzkiego ruchu smaczków nie udało się "upolować", a jedynie codzienność.



Później zaś jeszcze relaks w zaprzyjaźnionej agroturystyce w Radzewicach, spacer po magicznych tam zakrętach Warty i powrót do domu, już w "odchudzonym" gronie.



Dzień intensywny, za to jutro tylko odpoczynek od tego odpoczynku - żadnych obowiązków, choćby tak miłych jak te rodzinne. Uf :)

Komentarze (12)

Tu już widzę pole do kompromisu :)

Trollking 21:12 piątek, 21 kwietnia 2017

Jeszcze przewiduję opcję więzienie lub wariatkowo. Ale to już inna para kaczych łapek :)

lipciu71 12:36 piątek, 21 kwietnia 2017

Jakoś nie czuję się zaskoczony Twoim komentarzem :)

Trollking 11:45 piątek, 21 kwietnia 2017

Jeśli kaczka,to tylko na talerzu. Akceptuję ewentualnie na półmisku lub w piekarniku :)

lipciu71 08:48 piątek, 21 kwietnia 2017

Mors - nie, w przeciwieństwie do ludzkich groteskowych podrób te oryginalne darzę sympatią :)

Ania - dzięki :) ten "wyczyn" musiałem dziś odespać, co skończyło się "tak se". A "piesio" to w sumie "piesia" :)

Grigor - te zdjęcia ptaków to chwilowy motyw, na razie zakończony :) a kaczki na talerzu mi osobiście zdecydowanie mniej się podobają :)

Trollking 16:39 poniedziałek, 17 kwietnia 2017

A co Ty tak te ptaszki fotografujesz? A propos: oprócz kaczki na talerzu, ta twoja też mi się podoba :-)

grigor86 13:09 poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Jakie fajne zdjęcia :) I nawet piesio się załapał na foto. A ta 6-ta rano to dopiero wyczyn :)

anka88 09:12 poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Nie dokuczałeś tej kaczce z przyzwyczajenia? ;)

mors 01:40 poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Nie idźmy tą drogą :)

Trollking 20:10 niedziela, 16 kwietnia 2017

Kaczor nie ma kaczorzycy. Ma innego zwierza :)

Bitels 19:58 niedziela, 16 kwietnia 2017

To kaczorzyca :)

Trollking 19:42 niedziela, 16 kwietnia 2017

Ten kaczor jest the best :)

Bitels 19:34 niedziela, 16 kwietnia 2017
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa siety

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]