Podmuch (nie)szczęścia
Pokręciłem sobie przez Luboń i Wiry do Puszczykowa, gdzie zaliczyłem dawno nieodwiedzany podjazd/zjazd Studzienna-Czarnieckiego-Jarosławiecka, następnie w Mosinie skręciłem na Rogalinek, Rogalin oraz Radzewice, tam się zawinąłem i wróciłem znów przez wyżej wymienione, a potem Sasinowo, Wiórek, Czapury oraz Starołęcką na Dębiec.
Żaby mi było jeszcze "łatwiej" to zaliczyłem dziś około 90% możliwych czerwonych, nawet na wioskach, a na samym starcie, czyli przy tunelu na Dębcu, który sąsiaduje z kościołem, ujrzałem, iż został on opanowany w całości przez gównażerię. Oczywiście nie omieszkującej rozleźć się po części dla rowerów. Dzwonka jakoś mi się wciąż nie udało zamontować w szosie, bo to ciężkie zadanie dla psychiki, więc nawrzeszczałem się za wszystkie czasy próbując utorować drogę :) A w ogóle to już nawet nie chciałem sobie zadawać pytania co bachory pod nadzorem nauczycieli robiły na mszy w dniu 10 kwietnia. Lepiej mieć resztki złudzeń co do tego, co dzieję się w tym kraju :)
Natomiast najciekawsze zdarzyło mi się na Starołęckiej, po której konsekwentnie cisnąłem drogą, znów przeżywając nagły atak ślepoty w temacie tamtejszej, położonej po mojej prawej, DDR-ki. Kręciłem sobie spokojnie, nawet pozdrawiając mijanych rowerzystów z naprzeciwka, a za mną grzecznie jechał samochód, z dobry kilometr. W końcu mnie wyprzedził, a ja zauważyłem srebrno-niebieskie barwy oraz napis "Policja". Ups :) I co? I nic - przejechali, mandatu nie dali, nawet zjechać nie kazali. Widocznie i policjanci bywają czasem ludźmi. Brawa dla tej ekipy :)
Ładnie się robi - drzewa się zielenią już konkretnie, a rzeka Warta się niebieści :)








