W sumie na tytule mógłbym zakończyć wpis - wiało jak zwykle dość mocno, ale że będzie aż tak niewygórowana temperatura to się nie spodziewałem. Różnica ponad piętnastu stopni pomiędzy niedzielą a środą potwierdza, że kwiecień plecień, jakby kózka nie skakała toby nóżki, a kto rano wstaje ten leje jak z cebra. No ale z dwojga złego wolę przyjemny chłodek niż nieprzyjemny upał, więc nie narzekam. Za to już wiem, że będę to namiętnie robił latem. Tylko ostrzegam :)
Kręciłem wolniutko i bez większych przygód, choć zadziwił mnie dziś w Luboniu SUV na łotewskich blachach, który jak gdyby nigdy nic pokonywał sobie skrzyżowania na czerwonym. Może na Łotwie nie mają takich wynalazków jak sygnalizacja? Ja tam nie wiem, zarobiony jestem :)
A skąd wiesz, skoro nie byłeś na rowerze? Oj, bo zaraz zacznę podejrzewać, że szkolisz się na księdza. Nikt tak jak oni nie potrafi mówić o rzeczach, których nie doznali :)
Joanna - a wiało? :) jakby co polecam się jako (prawie) codzienna pogodynka, można mnie czytać w tym miejscu od godziny 12, choć czasem później, jeśli nie zdążę czegoś naskrobać przed pracą :)
Ania - najgorsze jest to, że z gnojkiem nie ma jak się dogadać. A ostatnio zrobił się wybitnie kapryśny :/
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"