W związku z faktem, że dawno nie byłem, a i nastał nam dzień roboczy, więc ruch nie taki duży, kopsnąłem się wyjątkowo wzdłuż Malty. I sobie przypomniałem czemu dawno nie byłem i chyba na razie więcej nie będę - może i ładnie jest, ale wciąż rodakom pismo obrazkowe sprawia spory problem i odróżnienie znaku roweru od znaku informującego o ruchu pieszych to wciąż zbyt duże wyzwanie. Podczas kilku slalomów między ludźmi stanąłem tez kilka razy przed dylematem - jak traktować mamusie i tatusiów spacerujących w najlepsze środkiem części dla rowerów - jako "ukołowionych" czy jednak nie?
Komentarze (8)
Mijałem kilka ropuch na dwóch nogach, ale daleko od wody :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"