Po raz kolejny okazało się, że spanie nie popłaca. Najlepiej w ogóle się nie kłaść, tylko 24 godziny na dobę warować przy oknie czekając na dobry moment do wyjazdu na rower. A ja, poddając się modzie oraz - jak to szło... aaa... - mainstreamowemu myśleniu głupi spałem w nocy, a nad ranem drzemałem. Zerknąłem tylko raz kontrolnie - nie padało, więc budzik w telefonie żył sobie własnym życiem, brutalnie traktowany przeze mnie paluchem co dziesięć minut.
Gdy już postanowiłem wstać, grubo po ósmej... padało. Nie jakoś mocno, ale nie był to mój ideał komfortu jazdy, więc nastawiałem się już na kolejną rowerową pauzę w tym miesiącu. A tu niespodzianka - niebo zrobiło się bardziej przyjazne, więc postanowiłem wykręcić choć symbolicznego gluta. Znów wybrałem do tej misji crossa, który pewnej nocy w zemście za te wszystkie misje pewnie wbije mi szprychę w krtań :)
No a sama jazda w takich warunkach to... sama (nie)przyjemność. Zrobiłem niewielkie kółko od Dębca przez Luboń, Wiry, Komorniki Szreniawę, Rosnowo, znów Komorniki, Plewiska i do domu. Pierwsza część to walka z wciąż masakrującym wiatrem, druga - już przyjemniej, ale na jednym z wiaduktów prawie mnie zwiało na autostradę A2. W sumie po niej jeszcze rowerem nie kręciłem :) I tak oto kolejne kilosy nadbudowy wpadły, to najważniejsze, a że w stylu mało imponującym to już szczegół.
Komentarze (10)
U mnie nie. Nie jestem u władzy, nawet z tylnego fotela :)
Słowa "horror" użyłem od siebie ;p w reakcji na: "Znów wybrałem do tej misji crossa, który pewnej nocy w zemście za te wszystkie misje". Misje w mżawce. Brzmi jak z horroru. ;p
A co do mieszania, to po raz n-ty Ci przypominam, że nie mam idoli politycznych, a jeśli kogoś bronię, to tylko mniejszego zła. ;pp
Morsie, już się nie dziwię, że masz idoli politycznych takich, jakich masz. Pomieszać z premedytacją tekst z wpisu z komentarzem i z tego wnioskować.. To jak z Piotrowiczem i ustawą deuzbeblebleble... i jej tłumaczeniem przez PiS :)
Do czego to porównać... może... jakbym u Ciebie napisał, że skakanie na główkę pod lód bez kasku, ale trzymając ochraniacze - faktycznie, dramat i horror :)
" Znów wybrałem do tej misji crossa, który pewnej nocy w zemście za te wszystkie misje pewnie wbije mi szprychę w krtań :)" Wyobraziłem sobie tą scenę. Byłby horror na miarę Oscara :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"