PS. No dobra, aż tak łatwo nie będzie - wykręciłem kółeczko od Dębca przez Luboń, Wiry, Komorniki, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo, Palędzie, Dąbrówkę, Plewiska. Spokojnie, jak to zimą, ale czasem nawet momentami zachciewało się przyspieszyć.
PS 2. Rano trafiła się nam w mieszkaniu lekka awaria kanalizacji. Na szczęście w wersji, hmmm, light :) Ale i tak trzeba było zaprzyjaźnionego fachmana wzywać, bo tylko spirala (której się jeszcze nie dorobiłem, a nawet nie wpadłem na to, że będzie potrzebna) mogła pomóc, żadne krety i inne przepychaczki. Finalnie wszystko poszło sprawnie i szybko, ale przyznać trzeba, że dzień zapowiadał się gówniano :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"