Wyspałem się, pojeździłem, podjadłem. Dzień uznaję za udany, tym bardziej, że dziś do roboty tylko na chwilę :)
Wykręciłem klasycznego "kondomika" z nieklasycznymi wariacjami, głównie dlatego, że mi się podjazdów zachciało. Najpierw więc pokręciłem się trochę po Plewiskach, w których górek nie ma żadnych, ale za to była okazja dobić kilka kilosów. W Rosnowie zaliczyłem coś na kształt hopki, potem przez Stęszew oraz Dymaczewo było płasko i w dół,a wyżyć się w mogłem dopiero na Osowej Górze. Podjazd dupy nie urwał, zjazd również, bo ledwo sześć dych przekroczyłem (uuuuu....), więc podjechałem sobie jeszcze pod Stare Puszyczkowo, a potem jeszcze Wiry drogą z Łęczycy.
Mikre te nasze górki, więc wyszło skromnie. Ale każdy milimetr w górę to mała cegiełka do personalnej podjazdowej historii. Że tak kiczowato zapseudofilizofuję :)
Pewnie nie wiesz, że sama ulica jest położona sporo - jak na poznańskie warunki - nad poziomem morza (a bardziej - jeziora). Daj znać jak kiedyś wybierzesz się do Poznania, pokażę w czym rzecz :)
"W 2004 roku powstało stowarzyszenie Kopiec Wolności w Poznaniu, którego zamiarem jest sfinalizowanie budowy Kopca Wolności. Odtworzony kopiec ma być wyższy od swego poprzednika i wznosić się na około 30 metrów ponad powierzchnię ulicy"
Powinniśta se w Wlkp. ufundować jaką sztuczną górkę, coś jak Kopiec Kościuszki w Krakowie, chociaż lepiej na podbudowie jakiego wysypiska śmieci, to by się UE bardziej ucieszyła. ;)
A ja dziś się nie wyspałem. Wczoraj zamiast iść spać, opowiadaliśmy sobie z Anuszką jakieś głupoty. A śmialiśmy się jak wariaty. Spania było może ze 3 godziny. Rano jadąc do pracy o mało oczu nie pogubiłem :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"