Dziś będzie o wietrze. Wiem, ja to potrafię zaskoczyć :) Ale będzie krótko, bo mam wolny dzień, więc kompletny brak czasu i zaraz muszę spadać kontynuować załatwianie Niezwykle Ważnych Spraw.
Wiało - tu pewnie zdziwię - nie za mocno. Ale za to - tu pewnie nie zdziwię - nieprzewidywalnie. Do tego stopnia, że wtedy, kiedy byłem pewny, że będzie mi "pyszczyło" powiew nawet pomagał, a gdy miał to robić to przeszkadzał. A co najlepsze - flagi pokazywały jeden, stateczny kierunek. No i jak tę cholerę zrozumieć? Gorzej niż z kobietą. A może... taka jest jego/jej płeć? :)
Zrobione dziś kółeczko: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Więckowice - Dopiewo - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Jechało się nawet całkiem sympatycznie, znów w krótkim rowerowym zestawie ubrań, w przeciwieństwie do ostatnich dni, gdy kręciłem w spodniach 3/4 i bluzie z dłuższym rękawkiem.
Komentarze (24)
Spokojnie, spokojnie, wbrew pozorom nie jesteś sam :)
Bałem się, że wyguglasz ten wywiad. To jakaś masakra :) Człowiek inteligentny, a wyszedł na debila.
Co do linku - dzięki za próbę. Głos, chyba przyznasz, niezły. KATowałem całość "Listów..." w liceum, na kasetach. Nie nużyło. Potem jeszcze przeczytałem, co nużyło bardziej :)
Pańszczyzna odwalona. ;) Jemu płacą od godziny? Kilka zdań wydusił przez te 5 minut. ;] Oglądnąłem też Romka u Kupy Wojewódzkiego (z Frytką gratis). Całkiem nieźle Kupa z niego pociskał. :D
Ale Ty jednak sobie odpal link z Twainem. Możesz się zdziwić względem młodzieżowych powiastek. I nie spali Ci się komputer tylko dlatego, że czyta ktoś nieodpowiedni :)
Nie musisz. Włączam sobie to sam z ciekawości co jakiś czas. Metafizyczne doznania :)
To może... Mark Twain? :)
Moja propozycja kompromisu, żeby nie wyszło, że nie jesteś otwarty na klasykę. "Listy z Ziemi", czyli o tym jak Twain widzi relację Szatana po straceniu przez Boga prawie do piekła (czyli na ziemię) w listach do Archaniołów: Gabriela i Michała.
Czyta Roman :)
Tu prawie nie ma awersji do Boga. Za to jest dużo bliskiej mi awersji do człowieka.
Zdarzyło Ci się raz i drugi, no chyba się nie wyprzesz. ;p Bym miał czas to bym dokopał się do linków... ;p
A ten link z youtuba oczywiście został zignorowany. ;p Chociaż powiem, że dopiero teraz zrozumiałem ludowe porzekadło, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. :D
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"