W końcu nadszedł ten długo wyczekiwany dzień, w którym znów ruszam do pracy. Oczywiście oczekuję jego końca, a nie rozpoczęcia :)
Udało się wcześniej przewietrzyć mózg robiąc swoje 50+. Przewietrzono mi go nawet zbyt mocno, bo po okresie powiewów słabych i umiarkowanych dziś znów duło mocno. A może to jednak kwestia tej płaskiej Wielkopolski? W każdym razie łatwo nie było, wiało głównie w pysk, ale grunt, że w ogóle było.
Zrobiłem kółko przez Plewiska, potem Komorniki, Rosnowo, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo, Dąbrówkę, Gołuski i znów Plewiska. Towarzyszyła mi pogoda jak w górach - zaczynałem w słońcu, w połowie trasy niebo zachmurzyło się tak, że byłem pewien, iż za moment lunie, a pod koniec znów świeciło mi na kask. Większych przygód na szczęście zabrakło, choć raz ciśnienie podniósł mi kierowca TIR-a na litewskich blachach, który najpierw w Gołuskach wyprzedził mnie na gazetę na wąskim i niebezpiecznym zakręcie, by sekundę później postanowić nagle skręcić w prawo, oczywiście włączając migacz już po wykonaniu manewru. Dostał ode mnie w zamian darmową lekcję polskiej łaciny, choć coś mi się wydaje, że przy takiej jeździe ma z nią do czynienia na co dzień :)
Komentarze (10)
Morsie - a może coś w tym jest? Zauważ, że w Karpaczu na wiatr nie narzekałem :)
Walery - masz moje pozwolenie. Nieuważaj Pan śmiało! :)
Dariusz - mam podobnie. Ale jak to ktoś inny napisze o sobie to jakiś lepiej to znoszę. Dziwne :)
Ale... po litewsku zawiera masę słów powszechnie nieuważanych, więc w ramach nieśmiecenia ;) obawiam się eksplozji tychże słów i oczekuję wyraźnego przyzwolenia na litewsko - łaciński z domieszka ukraińskiego :)
Czytałem gdzieś kiedyś taki bajer, jakoby Karpacz był najmniej wietrznym miastem w PL... o_O Poznań zaś najbardziej, ale to akurat info z niniejszego bloga. ;))
Zupełnie nie rozumiem czemu :) A co do kontaktów z Ukraińcami to ja już mam serdecznie dość, przynajmniej gdy muszę z nimi gadać w pracy. Czuję się jakbym był mieszkańcem zachodniej Europy w latach osiemdziesiątych i musiał zniżyć się do poziomu stereotypowego Polaka-robola z tamtych czasów cuchnącego alkoholem :) To jest fajne jako foklor raz na jakiś czas, nie na co dzień.
Używane słów ogólnie uznanych za nieobyczajne kierowane pod adresem obywateli Ukrainy/Litwy/ oraz państw byłego ZSRR może zostać uznane za kolaborację. Jest to również przejaw tzw. wojny hybrydowej skierowany w żywotne cele w/w nacji ! Houłk !!! ;-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"